Nie, żebym się czepiał, ale na pociąg dookoła Szczecina odjeżdżający o 16, nie było żadnych kolejek, bilety rozdawano do ostatniej chwili, a i tak było sporo wolnych miejsc. Natomiast nie wszyscy chętni załapali się na drezyny, bo od 16.40 uczciwie informowano, że na torze obok niecierpliwie drepczą panowie, którzy załadują i odwiozą drezyny, więc lepiej już się nie ustawiać. Jeździła tylko ręczna, ta na pedały stała i pozowała do zdjęć. Podejrzewam, że nawet gdyby zapewniono 10 drezyn i obsługę do nich, to i tak byłyby kolejki,. Więc może warto ten element imprezy wziąć pod uwagę przy organizacji kolejnych DTK? Z doświadczenia i obserwacji w Karpaczu, gdzie bywam regularnie wiem, że drezyny dla społeczeństwa stanowią sporą atrakcję. Im dłużej i im bardziej można się zmęczyć, popisać przed żoną/narzeczoną/teściową/dzieckiem/sąsiadem, tym lepiej panowie używają mięśni, a zabawa rozwija się w najlepsze ;)

-- Przełożony ma ZAWSZE rację, niestety...