To jeszcze krótki opis dorzucę od siebie, bo miałem (nie)przyjemność być w tym pociągu... :P

Już od wyjazdu ze Szczecina jednostka dziwnie słabo nabierała rozpędu. Na wysokości Wstowa niby trochę przyspieszyła, ale już na moście mechanik zwolnił, a potem za posterunkiem zatrzymał pojazd.

Od razu ruszyli na zewnątrz w kierunku silników. W tym czasie biedny kierownik musiał najpierw poinformować pasażerów, że z podróży nici (mechu zdążył przekazać, że to koniec wycieczki), że czekamy aby nas ściągnęli na SWH, i że "Nie, nie możemy zatrzymać pociągu do Choszczna obok i się przesiąść". Na to ostatnie kilka osób... się trochę zdenerwowało, ale nikt głowy nie nadstawi za taki numer + to niezgodne z podstawowymi zasadami bezpieczeństwa. Wyrazy współczucia dla niego - gorąco jak diabli, maszyna padła, część pasażerów wściekła i z pretensjami (nie pozdrawiam narwańca od "Chcę na pośpieszny na Główny i koniec!").

Ściągnęli nas dość szybko (jak podałem w notce, ok. 40 minut czekania), a na SWH już czekała gotowa jednostka, do której szybko się przesiedliśmy.

Na koniec pozdrawiam jednego pana z obsługi, który patrząc na przesiadkę rzucił "O kurde, kiedy ostatni raz na Wzgórzu byli pasażerowie?!". ;)

Jeden plus - w końcu miałem okazję obejrzeć SWH z bliska. Jakoś nigdy nie mam czasu tam zajrzeć ;)

-- Vmax>=160 na D29-351!