z kraju artykuł

Lubelskie: Kolejarzy nie stać na oszczędności

Dominika Karp, Gazeta Wyborcza,

dodane przez MQ

Lubelska kolej choć ma kilka najtańszych w eksploatacji szynobusów, prawie z nich nie korzysta - wynika z analizy niezależnego ośrodka badawczego. Jednocześnie kolejarze walczą o zwiększenie dotacji z budżetu województwa.
Zestawienie, które przygotowało Centrum Zrównoważonego Transportu, objęło wszystkie województwa. Wynika z niego, że tanie autobusy szynowe rzadziej niż na Lubelszczyźnie jeżdżą tylko w województwie mazowieckim. A pokonanie przez nie jednego kilometra jest o ok. 4 zł tańsze niż przez tradycyjny tabor.

- To oczywisty paradoks, że Lubelski Zakład Przewozów Regionalnych, który w porównaniu z innymi zakładami dysponuje stosunkowo dużą liczbą szynobusów, jest na szarym końcu tej listy. Tym bardziej, że ciągle szuka oszczędności - mówi Jakub Majewski, specjalista z Instytutu Rozwoju i Promocji Kolei.

Tymczasem właśnie toczą się negocjacje pomiędzy LZPR i władzami samorządu województwa w sprawie wysokości dofinansowania przewozów. Rozmowy (mediatorem jest w nich Jakub Majewski) zaczęły się po tym, jak dyrekcja LZPR zapowiedziała, że w nowym rozkładzie jazdy zawieszonych zostanie 17 kursów. Na wieść o tym związkowcy zagrozili blokadą torów, ale po rozpoczęciu rozmów o kwocie dofinansowania odłożyli decyzję w sprawie akcji protestacyjnej do końca stycznia.

W projekcie budżetu województwa (przygotowanym przez poprzednią ekipę) na dofinansowanie przewozów jest 25 mln zł, a kolej obliczyła, że potrzebuje ponad 31. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, w projekcie umowy, która może zostać podpisana w styczniu, znajdzie się kompromisowa suma 27,5 mln. Wtedy zawieszone zostałyby cztery kursy, a w przypadku ośmiu połączeń przejazdy byłyby rzadsze.

Majewski potwierdza, że podczas negocjacji zasugerowano kolei, by dwu- lub trzykrotnie zwiększyła codzienne przebiegi autobusów szynowych.

Według dyrektora LZPR Lecha Ogórkiewicza zwiększenie częstotliwości kursowania autobusów to ostateczność: - Teraz szynobusy jeżdżą tylko w kierunku Rozwadowa i poza godzinami szczytu. Te autobusy są za małe i często się psują. Jeśli zmuszą nas do tego oszczędności, wprowadzimy je na nowych trasach, ale to będzie niekorzystne dla pasażerów, którzy mogą nie zmieścić się w pociągu.

Czy lubelskie autobusy psują się częściej niż inne? - Te najnowsze są już dość dobre. Są jednak małe, więc jeżdżą na krótkich odcinkach i przez to lądujemy na końcu listy. Gdy Urząd Marszałkowski ogłosił ostatni przetarg na trzy autobusy, zasugerowaliśmy, żeby kupiono dwa większe. Stało się jednak inaczej - mówi Lech Ogórkiewicz.

Tomasz Makowski z biura prasowego UM: - Z tego, co mi wiadomo, kolejarze nie składali żadnych oficjalnych zamówień. Być może pojawiły się jakieś wskazówki, które na pewno zostały uwzględnione.

Sugestie instytutu nie pozostaną jednak bez odpowiedzi. W czerwcu wraz z nowym rozkładem LZPR spróbuje wprowadzić szynobusy na odcinkach między Puławami, Lublinem, a Trawnikami (poza szczytem) i jeszcze raz przeanalizuje, ilu pasażerów wsiada i wysiada na poszczególnych stacjach.

źródło: Gazeta Wyborcza

brak komentarzy