z kraju artykuł

Wielkopolskie: Kompania Zachodnia zamiast Kolei Wielkopolskich

Jacek Łuczak, Gazeta Wyborcza,

dodane przez MQ

Do samorządowej spółki kolejowej dołączą trzy sąsiednie województwa. Wielkopolska otrzymała 500 mln zł na rewitalizację ważnej linii z Poznania do Kluczborka.
Niezależna od PKP spółka Koleje Wielkopolskie miała powstać już z początkiem tego roku. Termin jej powołania przesunięto jednak na 1 lipca. W ślad za Wielkopolską pójdą wkrótce także inne województwa, bo Ministerstwo Transportu otwiera się na samorządy i chce im przekazać organizację kolejowych przewozów lokalnych. Jednak ministerstwo nie jest zainteresowane utworzeniem 16 odrębnych spółek, co mogłoby spowodować utrudnienia dla pasażerów. Chciałoby, żeby powoływano większe spółki, obejmujące po kilka województw. Według wstępnych szacunków w Polsce jest miejsce dla najwyżej 5-6 takich spółek. Jedną z nich utworzy Wielkopolska i zaprosi do włączenia się do niej Kujawsko-Pomorskie, Zachodniopomorskie i Lubuskie. Specjaliści są pewni, że większe spółki to dużo większa korzyść dla kolei, samorządów i podróżnych.

Jacek Łuczak: Jaki wpływ powstanie tak dużej spółki będzie miało na funkcjonowanie kolei w Wielkopolsce?

Przemysław Smulski*: Decyzja o przyłączeniu jest oczywiście autonomiczną decyzją ościennych województw, ale myślę, że łatwiej będzie większej spółce.

W czym będzie łatwiej?

- Łatwiejsza będzie koordynacja przewozów i zwiększenie oferty. Część pasażerów, zwłaszcza poznaniaków, jest zainteresowana podróżami na przykład nad morze. Szczęśliwie nakłada się na to plan restrukturyzacji linii kolejowych. To spowoduje, że na tych liniach będzie można jeździć częściej i prędzej. Na pewno szybciej niż samochodem. Województwo zachodniopomorskie chce współpracować przy rewitalizacji linii Piła - Koszalin - Kołobrzeg, a lubuskie przy linii z Poznania do Zielonej Góry. Mam bardzo dobre wieści z programu "Transport i środowisko". Wielkopolska była poszkodowana, bo województwa wschodniej Polski dostały najwięcej pieniędzy. Teraz pojawiły się dodatkowe środki, które zostaną przeznaczone na remont linii Poznań - Kluczbork. W sumie daje to 500 mln euro, dzięki którym właściwie wszystkie linie w Wielkopolsce zostaną wyremontowane. Co najważniejsze, te projekty mają już zagwarantowane finansowanie.

Czy w spółce złożonej z kilku województw Wielkopolska będzie przewodziła?

- Przy tworzeniu - tak. Natomiast każde z tych województw będzie odgrywało tak samo dużą rolę z uwagi na swój potencjał, dostęp do atrakcyjnych terenów czy - jak woj. kujawsko-pomorskie - do centrum remontowo-naprawczego w Bydgoszczy. A tego na przykład nie ma Poznań. Podział ról byłby z ogromną korzyścią dla każdego z regionów. Nie będzie centralizacji. Nazwa spółki też powinna wtedy ulec zmianie z Kolei Wielkopolskich na przykład na Kompanię Zachodnią. Jednak na razie, 1 lipca, powstaną tylko Koleje Wielkopolskie. Przyłączenie innych województw to kwestia kolejnych miesięcy.

Czy po utworzeniu spółki Koleje Wielkopolskie nie dojdzie do sytuacji, że będzie trzeba kupować kilka biletów na jedną trasę lub przesiadać się na inny pociąg po przekroczeniu granic województwa?

- To jest problem, nad którym ministerstwo już myśli. Zostanie utworzona jednostka, która zajmie się wyłącznie koordynacją rozliczeń biletów i zakupów. Przygotuje odpowiednie programy informatyczne tak, aby poszczególne spółki mogły się ze sobą bez przeszkód szybko rozliczać, a pasażerowie nie musieli kupować oddzielnych biletów.

To się stanie od razu, czy będzie jakiś trudny okres przejściowy?

- W pierwszych miesiącach po 1 lipca zmiany będą zupełnie niezauważalne dla klienta. Pierwszy efekt będzie widoczny po pół roku, a wszystkie pozostałe za 4-5 lat. Wtedy też będą efekty remontów linii. Wreszcie pociągi będą jeździły z przyzwoitą prędkością ponad 100 km na godz. Uruchomione zostaną zestawy elektryczne, będziemy mieli 20 szynobusów, czyli dwa razy więcej niż teraz. Proszę spojrzeć na Koleje Mazowieckie, jak dobrze funkcjonują. Mało tego, z inicjatywy Kolei Mazowieckich, czyli spółki samorządowej, w okolicach Warszawy doszło do utworzenia wspólnego biletu kilku przewoźników.

Ale jadąc z Poznania pociągiem osobowym do Warszawy, trzeba kupić dwa różne bilety...

- Przez jakiś czas mogą być takie problemy, ale to będzie krótki okres przejściowy. Naprawdę więcej korzyści będzie z decentralizacji, organizacji przewozów z Poznania niż z zarządzania z centrali w Warszawie. Efekty przyjdą bardzo szybko.

Wraz z podpisywaniem kolejnych umów z PKP padały deklaracje, że połączeń w Wielkopolsce będzie coraz więcej. Tymczasem jest coraz mniej. Dlaczego?

- Wszystko się rozbija o pieniądze. Nie łudźmy się, że za te same pieniądze rok po roku będzie trzy czy cztery razy więcej połączeń. Jednak zapewniam, że będzie coraz lepiej. Przykład Kolei Mazowieckich wskazuje, że przy tej samej ilości taboru, ale przy usprawnieniu organizacji ruchu przewozy wzrosły o 17 proc. Faktycznie, najpoważniejszym problemem, prócz zadłużenia PKP, jest właśnie zły stan taboru. To tabor 30-40-letni, bardzo mocno wyeksploatowany. Jest też go za mało. Będzie to w najbliższych czterech czy pięciu latach największym ograniczeniem przewozów. Programy inwestycyjne dopiero ruszają.

*Przemysław Smulski jest dyrektorem projektów w spółce PKP SA i doradcą Mirosława Chaberka, podsekretarza stanu w Ministerstwie Transportu od spraw reorganizacji kolejowych przewozów regionalnych.

źródło: Gazeta Wyborcza

brak komentarzy