z kraju artykuł

Katowice: Studenci przerabiają dworzec w Katowicach

Tomasz Malkowski, Gazeta Wyborcza,

dodane przez djdark; zmodyfikowane

Trawa na estakadzie i ogromne żelbetowe kielichy, które mogłyby stać się symbolem miasta - to tylko niektóre pomysły studentów na katowicki dworzec.
Katowicki dworzec kolejowy to dziś wielki problem. Panuje tam chaos, króluje brud i prowizoryczne budki z drobnym handlem, straszy pobliski dworzec autobusowy i estakada. Dlatego studenci Wydziału Architektury Politechniki Śląskiej w Gliwicach zorganizowali warsztaty poświęcone przebudowie dworca. Do udziału zaprosili architektów, a swoje pomysły przedstawili prezydentowi miasta.

- Trzeba przestać dyskutować i w końcu zmieniać dworzec - mówi Mateusz Mastalski, student III roku, główny organizator warsztatów "Pociąg do architektury".

Co młodych twórców najbardziej pociąga w dworcu?

- Jego najbardziej rozpoznawalnym elementem są kielichy, które mogłyby stać się ikoną miasta. Dlatego w naszym projekcie staraliśmy się je jak najbardziej wyeksponować. Estakada tylko przeszkadza, ludzie jej nie lubią - mówi Adam Godzic, który razem z kolegami w ogóle zlikwidował estakadę i górne piętro dworca, dzięki czemu rozłożyste, żelbetowe kielichy są widoczne w całej okazałości. W ten sposób plac przed dworcem staje się przestrzenią publiczną, namiastką brakującego w mieście rynku.

Grupa Hanny Kozłowskiej kładła nacisk na przestrzeń wokół budynku. Plac został zadaszony kolejnymi kielichami. Dzięki temu ludzie czekający na autobus przestaną moknąć na deszczu, bo brak wiat to dziś duży problem.

- Problemem jest tylko komunikacja wokół dworca. W naszej koncepcji autobusy i samochody przenosimy pod ziemię. Plac Szewczyka mógłby być wspaniałą przestrzenią publiczną, z dużą ilością zieleni, wolną od ruchu kołowego - wyjaśnia Dawid Seweryn, współautor jednego z projektów. Podróżni nie musieliby korzystać z estakady, bo kasy znajdowałyby się na parterze. Górny hol zamieniłby się w przestrzeń komercyjną ze sklepami czy kawiarniami. Sama estakada byłaby czymś w rodzaju tarasu widokowego.

Grupa projektowa Mateusza Mastalskiego estakadę ociepliła zielenią, ławkami, a nawet bieżnią. Dzięki niej, nie schodząc z roweru, można by szybko przejechać przez dworzec na drugą stronę miasta.

Urzędnikom podobają się studenckie pomysły. - Zaangażowanie młodych jest ważne, bo to oni tworzą miasto, ich aktywność wzbogaca śródmieście - mówi Waldemar Bojarun, rzecznik katowickiego magistratu. Czy projekty studenckie uratują dworzec przed wyburzeniem? Miasto stara się pomóc PKP w poszukiwaniu prywatnego inwestora, który przebuduje budynek.

źródło: Gazeta Wyborcza

możliwość komentowania została wyłączona