z kraju artykuł

Kraj: Oddłużenie kolei wisi na włosku

Eugeniusz Twaróg, Gazeta Wyborcza,

dodane przez MQ

Ministerstwo Transportu ma gotowy pomysł na oddłużenie PKP Przewozy Regionalne. Wszystko może jednak popsuć resort finansów.
PKP Przewozy Regionalne (PR) mają grubo ponad 2 mld zł długu, głównie u siostrzanych spółek z Grupy PKP: w Cargo - za wynajem lokomotyw, w Polskich Liniach Kolejowych (PLK) - za udostępnianie infrastruktury kolejowej, i w Energetyce - za dostarczany prąd. Wierzyciele pilnie potrzebują pieniędzy. W najtrudniejszej sytuacji są PKP PLK, które mają ogromne długi i problemy z płynnością.

Ministerstwo Transportu ma pomysł, jak zaradzić sytuacji. W kolejnym projekcie restrukturyzacji zadłużenia PKP PR proponuje zaspokojenie wierzycieli za pośrednictwem Funduszu Kolejowego (FK). Teraz zasilają go głównie wpływy wysokości 20 proc. tzw. opłaty paliwowej. Resort chce, żeby na rachunek FK wpływała też część środków z akcyzy paliwowej, przewidzianych na finansowanie inwestycji i utrzymanie linii kolejowych. Pieniądze zgromadzone w funduszu (powiększone dodatkowo o kredyty zaciągnięte przez BGK) byłyby następnie przelewane bezpośrednio na konta wierzycieli. W tym roku mogliby oni liczyć na 1,1 mld zł.

Uruchomienie oddłużenia wymaga nowelizacji ustawy o Funduszu Kolejowym.

- Projekt jest gotowy od połowy ubiegłego roku - zapewnia Mirosław Chaberek, wiceminister transportu.

Gotowość jego resortu może jednak nie wystarczyć. Cały program oddłużenia poprzez fundusz może wziąć w łeb, ponieważ byt samego funduszu jest zagrożony. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, reforma finansów publicznych przygotowywana przez Ministerstwo Finansów zakłada likwidację wszystkich funduszy, w tym także FK.

- Gdyby tak się stało, to plan oddłużenia może po raz kolejny zostać opóźniony - mówi Mirosław Chaberek.

I mocno skomplikować życie kolejarzom z PKP. Kolej wymaga pilnego oddłużenia, żeby móc zabrać się do konsumpcji funduszy unijnych. Do wzięcia jest kilka miliardów złotych.

Tymczasem PKP cały czas dźwiga garb starych długów wartości ponad 5 mld zł, których obsługa kosztuje 700 mln zł rocznie. W tym miesiącu kolej stanęła przed widmem krachu finansowego, bo grupa banków wierzycieli zażądała spłaty kilkuset milionów złotych długu. Na szczęście kredyt udało się zrolować.

- Utarł się fałszywy pogląd, że to kolejarze sami narobili sobie długów. To nieprawda. Zdecydowana większość zadłużenia powstała wskutek zaniechań państwa, które w poprzednich latach przestało dopłacać do przewozów pasażerskich - mówi Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

źródło: Gazeta Wyborcza

brak komentarzy