region szczeciński artykuł

Mają pociąg do kolei

Anna Starosta, Głos Szczeciński,

dodane przez Mareczek

Ich fascynacja koleją to pomysł na życie. O pociągach wiedzą wszystko. Opowiadają o nich z zachwytem i pasją.
To tekst dla wszystkich tych, którzy twierdzą, że dzisiejsza młodzież nie ma nic do roboty poza grami komputerowymi, MTV i gadu gadu. Łukasz i Maciej swoją pasję traktują poważnie. Działają w ogólnopolskim stowarzyszeniu, biorą udział w wielu akcjach. Chcą w przyszłości pracować na kolei. Mają tysiące zdjęć, znają pracowników PKP i... każdy centymetr sześcienny w wagonach.

W przypadku Łukasza wszystko zaczęło się od makiety kolejki. Wspomina, jak ojciec pieczołowicie ją składał. Początkowo była to tylko zabawa i chęć pomocy ojcu. Z czasem zaczął się fascynować każdą częścią składu pociągu, zwrotnicami, semaforami.

- Każdy kiedyś fascynował się kolejką elektryczną. Tylko że ja z tego nie wyrosłem - uśmiecha się Łukasz. - Jak podrosłem, zacząłem swoje wyprawy kolejowe. Robiłem wycieczki piesze od stacji do stacji, robiłem zdjęcia, oglądałem składy pociągów. Tak to się zaczęło.

Maciej - jak mówi - po prostu pojechał w podróż. Najdłuższą, jaką można odbyć w Polce koleją. Ze Świnoujścia do Przemyśla.

- Nie była to zwykła podróż pociągiem - opowiada Maciej. - Nie chciałem tylko dojechać. Chciałam właśnie jechać. Oglądałem krajobrazy. Podziwiałem pociągi na peronach. Porównywałem stacje.

Dzisiaj obaj także mają kolejki elektryczne, czy jak sami je nazywają - makiety.

- Trzeba mieć miejsce na około 3-4 biurka, aby zamontować całą makietę - opowiadają. - Poza tym musieliśmy też uzbierać sporą kwotę. Taka makieta kosztuje około 3 tysięcy złotych. Oczywiście bywają droższe. Za sam wagonik można niekiedy zapłacić kilka tysięcy.

Poza kolejkami elektrycznymi szczycą się prawdziwymi gadżetami kolejowymi. Łukasz odwiedził nas w marynarce i koszuli, do której założył oryginalny krawat pracownika PKP. Maciej ma czapkę dyżurnego ruchu, którą dostał od Łukasza, a także znak.

- Dostałem go od dyżurnego ruchu z Zagórza - opowiada Maciej. - Widział, że pasjonują mnie pociągi, podobało mu się, że tyle wiem na ich temat, więc stwierdził, że muszę mieć coś na pamiątkę naszego spotkania.

Wsiąść do pociągu nie byle jakiego

Stowarzyszenie (http://www.osmk-dp.blo.pl/) założył Łukasz w maju 2006 roku. Był w tym czasie członkiem innej organizacji, zrzeszającej pasjonatów kolei.

- To było jednak poznańskie stowarzyszenie, a ja chciałem, abyśmy mieli w Świnoujściu swoje własne - mówi Łukasz. - Na stałe działa na razie około 10 osób.

W wieku od 17 aż po czterdzieści kilka lat. Wiele osób jednak nam pomaga, choć nie należy do stowarzyszenia.

Członkowie mają swoje legitymacje, identyfikatory, płacą składki. Wszystko jest zarejestrowane i zgodne z przepisami,.

- Nie chcieliśmy tworzyć fikcji - dodaje Maciej. - Jeśli już zakładać taką organizację, to tylko na poważnie.

Celem stowarzyszenia jest przede wszystkim popularyzowanie idei kolejnictwa i pogłębianie wiedzy o kolei. Maciej z Łukaszem podkreślają, że chcą także pobudzać zamiłowania hobbystyczne związane z koleją.

- Organizujemy wycieczki albo jakimiś specjalnymi pociągami, albo do ciekawych miejsc ściśle związanych z koleją - mówi Łukasz. - Ostatnio przez pięć dni przejechaliśmy około osiem tysięcy kilometrów. Oczywiście pociągami.

- Nauczyliśmy się myć, jeść i spać w pociągach - dodaje Maciej. - Bo ta podróż nie była tylko po to, aby gdzieś dojechać, tylko jechać. Przesiadaliśmy się z jednego składu do drugiego. Zwiedziliśmy pół Polski. W tani i bardzo ciekawy sposób.

Wśród zadań, jakie sobie postawili, są nawet specjalistyczne kursy. Takie jak na przykład prowadzenie drezyny. Także prace torowe związane z rewitalizacją nieczynnego szlaku kolejowego dla użytku stowarzyszenia.

Dyżurny ruchu, konduktor lub maszynista

Kolej to nie tylko ich zainteresowanie i pasja. To także poważne plany na przyszłość. Gdy pytamy, co chcą robić po ukończeniu szkoły, to nie mówią ogólnikowo - że być może jakieś studia czy ewentualnie praca związana z koleją. Odpowiadają konkretnie. Wiedzą dokładnie, jakie trzeba ukończyć kursy, gdzie się udać.

- Ja chcę być dyżurnym ruchu - mówi Maciej.

- A ja konduktorem składu Intercity albo maszynistą - dodaje Łukasz.

Oboje potwierdzają, że ich pasja nie przeszkadza w szkole. Przeciwnie. Nauczyciele podziwiają ich zapał, a koledzy pytają o ciekawostki. A o nich mogą opowiadać godzinami. W rozmowie z reporterami "Głosu" na przemian wymieniali rodzaje pociągów, opisywali unikatowe zwrotnice, wspominali, jak prowadzili pociągi. Wszystko z takim zapałem, że niejeden doświadczony pracownik PKP by pozazdrościł.

- Niekiedy pytają nas też na przykład o rozkład jazdy, bo akurat chcą udać się w podróż - śmieją się chłopcy. - Ale my nie znamy go na pamięć. Choć szczerze mówiąc, wiele pociągów pamiętamy. Nie możemy też załatwić tańszych biletów, jak się niektórym wydaje.

Jako członkowie stowarzyszenia mogą jednak ubiegać się o zniżki na bilety dla siebie.

- Nie po to jednak powoływaliśmy stowarzyszenie. Nie chodzi przecież o pieniądze. Chodzi o... pociągi - mówią.

Robią co potrafią

We wrześniu 2006 roku członkowie Stowarzyszenia Miłośników Kolei "Dalekie podróże" brali udział w akcji "Bezpieczny przejazd zależy także od Ciebie". Chodziło o uświadomienie kierowcom aut, aby zatrzymywali się przed szlabanami. W Świnoujściu tę akcję przeprowadzono na głównym przejeździe (ostatnim przed stacją).

To miejsce szczególnie niebezpieczne. Od razu za przejazdem zaczyna się łuk torowy, z którego niespodziewanie może wyjechać pociąg. Większość kierowców spieszy się na pobliski prom. Razem z pracownikami kolei członkowie Stowarzyszenia wręczali kierowcom ulotki, smycze, breloczki z logo akcji.
Druga akcja ma nazwę "Tiry na tory". Jest to obywatelska i nieformalna inicjatywa. Może się do niej przyłączyć każdy. Chodzi o to, aby tranzytowy ruch samochodów ciężarowych przerzucić z polskich dróg na koleje. Takie rozwiązanie stosuje wiele państw europejskich, w trosce o przyrodę i bezpieczeństwo.

źródło: Głos Szczeciński

9 komentarzy