z kraju artykuł

Lubuskie: Po co nam dwa bilety na pociąg do Berlina?

Dariusz Barański, Gazeta Wyborcza,

dodane przez Bauer; zmodyfikowane

Aby pojechać z Kostrzyna do Berlina z niemieckim biletem trzeba w kasie wykupić polską mostówkę.
Pasażerowie uważają, że ta mostówka, czyli bilet na przejazd do granicy to skandal. - Dlaczego na jeden pociąg trzeba płacić za dwa bilety? - pytają.

- Wybrałem się z rodzinką na wycieczkę z Kostrzyna do Berlina. Koleją, a jakże! Jeździ tam superfajowy pociąg Bombardier. Niemcy proponują zakup biletu dziennego dla całej rodzinki za 26 Euro. Można jeździć tego dnia do woli, również S-Bahnami w Berlinie). Fajnie? Nie do końca. Aby wsiąść do pociągu trzeba polskiemu konduktorowi, który wpuszcza na peron (w pociągu nie miałby już nic do gadania) pokazać polski bilet! Jak go zdobyć? Ano trzeba kupić w kasie bilety do najbliższej stacji po niemieckiej stronie, dla każdej osoby oddzielnie. Zrobiło się z tego dodatkowe 20 złotych zupełnie bez sensu! To jest skandal! Poczułem się zwyczajnie oszukany i okradziony. Skąd u nas te idiotyczne zasady? - bulwersuje się internauta na forum www.gorzow.gazeta.pl

Okazuje się, że bilet do granicy tzw. mostówka to nic nowego. - Te bilety zawsze były. Kupowali je ci pasażerowie, którzy chcieli zapłacić za przejazd do Berlina już w niemieckim pociągu lub po prostu wybierali się dalej niż do Berlina - wyjaśnia Witold Jakubowski, naczelnik stacji PKP w Gorzowie, któremu podlega również obsługa pasażerów w Kostrzynie.

Niemieckie koleje mają korzystniejszą ofertę na przejazdy na terenie Niemiec, zwłaszcza w rejonie Berlina i Brandenburgii. To m.in. bilety weekendowe czy zbiorowe, na które może jechać do pięciu osób i które również są ważne na komunikacje berlińską. Dziś niemieckich biletów nie można kupić na stacji w Kostrzynie, gdyż zmienił się przewoźnik. Od grudnia linię Kostrzyn-Berlin obsługuje prywatny operator NEB, który zastąpił Deutsche Bahn. - Wcześniej dzięki uzgodnieniom między PKP a DB można było jechać na tzw. bilet sąsiedzki. Był on nawet tańszy niż bilet kupowany w Niemczech. Niestety obecny przewoźnik nie ma jeszcze podpisanych podobnych umów i ma uboższą ofertę biletową - mówi Witold Jakubowski.

- W kasie w Kostrzynie można kupić bilet do Berlina. Co więcej, prowadzimy rozmowy z PKP, aby bilet bezpośrednio do Berlina można było kupować już w Gorzowie i innych miejscowościach na tej trasie np. w Krzyżu - mówi Detlef Broecker, dyrektor Niederbarnimer Eisenbahn. Jednak są to ciągle polskie bilety na tę trasę, sprzedawane w ruchu międzynarodowym. Są przez to nieporównywalnie, bo ponad jedną trzecią droższe niż bilet w ofercie regionalnej niemieckich kolei. Jeśli chcemy skorzystać z taryf proponowanych przez niemiecka kolej np. biletu weekendowego musimy podczas przesiadki w Kostrzynie kupić mostówkę - bagatela 5,38 zł za ledwie kilometr jazdy - i dopiero w niemieckim pociągu zapłacić za przejazd.

NEB nie ma koncesji na sprzedaż biletów na terenie Polski. Opłaty za przejazd pobiera więc faktycznie dopiero na trasie Kuestrin-Kietz - Berlin.

- Można się spodziewać, że przewoźnik w końcu pozawiera wszystkie umowy i rozszerzy ofertę. W końcu też zależy mu na pasażerach z Polski - mówi naczelnik Jakubowski.

Pierwsze problemy pojawiły się już w grudniu ubiegłego roku, gdy NEB przejmował obsługę linii kolejowej do Berlina. Okazało się, że może nie zdążyć z uzyskaniem koncesji od polskich władz na wjazd nowoczesnymi Bombardierami na teren Polski. Ministerstwo zwlekało z decyzją. W końcu udało się znaleźć wyjście z sytuacji i pociąg jeździ do samego Kostrzyna.

źródło: Gazeta Wyborcza

możliwość komentowania została wyłączona