region szczeciński artykuł

Pomorskie wąskotorówki

Ryszard Burzykowski, Kurier Szczeciński,

dodane przez MQ; zmodyfikowane

Ponad 100 lat kolejki wąskotorowe pracowicie służyły mieszkańcom Pomorza wożąc pasażerów i towary. Wielu mieszkańców miasteczek i wsi z sentymentem wspomina swoje ciuchcie, którym niestraszne były mroźne i śnieżne zimy, a wesoły gwizd parowozu ponaglał spóźnialskich.
Wojna nie oszczędziła kolejek, zniszczenia były ogromne. Kilka linii rozebrano całkowicie, np. na trasie Białogard - Rarwino zostały tylko ślady po torach. Rozebrały je wojska rosyjskie, które zabrały część taboru. Z 55 parowozów, pracujących jeszcze w 1944 roku, uratowało się zaledwie kilka. Mimo tego kolejki szybko odbudowywano, przyjmując wszędzie jednakową szerokość torów - 1000 mm. W pierwszych latach powojennych były one jedynym dostępnym środkiem transportu do wielu miejscowości. Były też niezawodne.

- Podczas dużych opadów śniegu w nocy wysyłaliśmy co jakiś czas parowóz z pługiem śnieżnym i na rano szlak był przetarty - wspomina były pracownik kolejki w Dobrej Nowogardzkiej. - Drogi były nieprzejezdne, ale pociąg podjeżdżał na stację i zabierał do Stargardu młodzież do szkół i dorosłych do pracy.

Historia kolei zaczęła się 14 grudnia 1895 r., gdy oddano do użytku pierwszą linię łączącą Stargard z Ińskiem. W ciągu pięciu lat powstało 7 niezależnych od siebie kolei wąskotorowych - stargardzka, reska, gryficka, kołobrzeska o szerokości torów 1000 mm oraz koszalińsko-białogardzka, sławieńska i szczecińska o szerokości torów 750 mm.

Przez wiele lat koleje wąskotorowe były integralną częścią systemu transportowego Pomorza. Sporo też w nie zainwestowano, od 1969 roku sprowadzano mocne lokomotywy spalinowe z Rumunii i transportery do przewożenia wagonów normalnotorowych, co wyeliminowało prace przeładunkowe.

Mimo że kolejki cieszyły się sporą frekwencją, np. linia Stargard - Dobra Nowogardzka (na początku lat 90. z usług kolejki korzystało jeszcze ponad 100 tys. pasażerów rocznie), to jednak nad kolejkami zaczęły zbierać się czarne chmury. Przede wszystkim ubywało ładunków, których przewozy są podstawą finansową funkcjonowania kolei. Wiele firm przestawiało się na rozwijający się transport samochodowy. Po zmianie systemu polityczno-gospodarczego wąskotorówki traciły także swoich tradycyjnych klientów - rolnicze spółdzielnie produkcyjne i państwowe gospodarstwa rolne. Ich ponadstuletnia historia dobiegła końca. Stanowią jednak cenne dziedzictwo kulturowe i trzy najbardziej znane trasy: Stargard - Ińsko z odcinkiem ze Starej Dąbrowy do Dobrej Nowogardzkiej, Gryfice - Trzebiatów oraz Koszalin - Świelino objęto ochroną konserwatorską, wpisując je do rejestru zabytków.

Warto dzisiaj odwiedzić Muzeum Kolei Wąskotorowej w Gryficach, gdzie zasłużony odpoczynek znalazło kilka parowozów, m.in. zbudowanych w przedwojennej stoczni "Vulcan" w Szczecinie, a także sporo innych, ciekawych pojazdów. Dzięki gminie Rewal, która przejęła od PKP nadmorską linię wąskotorową, można też udać się w podróż retro, ostatnim wąskotorowym pociągiem, oczywiście z parowozem. Małe urocze wagoniki ciągnione przez maszynę buchającą dymem i parą szybko zdobyły sympatię turystów i dzisiaj pociąg z Gryfic do Rewala, jadący przez nadmorskie kurorty, jest jedną z większych atrakcji Wybrzeża.

źródło: Kurier Szczeciński

4 komentarze