z kraju artykuł

Warmińsko-Mazurskie: Dramat na torach w Stawigudzie

Marcin Wojciechowski, Gazeta Wyborcza,

dodane przez djdark; zmodyfikowane

Wbiło mnie w fotel, a pasażer z przeciwka "latał" po całym przedziale. Na szczęście nic mu się nie stało, potem pomagał wydostać się innym z pociągu - opowiada pasażer pociągu, który w środę pod Stawigudą zderzył się z ciężarówką.
Pociąg "Warmia" jechał z Olsztyna do Krakowa. W pięciu wagonach było 38 podróżnych. Kilka minut po godz. 7 pociąg przejeżdżał obok dworca kolejowego w Stawigudzie. 200 metrów dalej przez tory przejeżdżał samochód ciężarowy MAN z cysterną wypełnioną paszą. Maszynista nie miał szans, by wyhamować. Lokomotywa uderzyła ciężarówkę, wypadła z torów i przewróciła na drogę przy torach. Wykoleiły się też dwa wagony, jeden z nich tylko cudem nie stoczył się z nasypu, bo oparł się o leżącą lokomotywę. Ciężarówkę rozerwało na pół, obie części leżały tuż za przejazdem, po przeciwnych stronach torowiska. Zniszczona została trakcja elektryczna. - Byłem w pierwszym wagonie zaraz za lokomotywą. Nic nie widziałem, bo siedziałem tyłem do kierunku jazdy - opowiada Daniel Ołtarzewski, mieszkaniec Białegostoku. - Po zderzeniu wbiło mnie w fotel, a pasażer z przeciwka "latał" po całym przedziale. Na szczęście nic mu się nie stało i widziałem, że potem pomagał jeszcze wydostać się innym z pociągu. Ja jestem cały, ale ze zniszczonego przedziału wydostałem się tylko dzięki pomocy strażaków.

- Stałem przy oknie. Nagle wagonem zaczęło trząść, od razu usiadłem, instynktownie złapałem się za głowę i schyliłem w dół. Gdy się podniosłem zobaczyłem przez okno leżącą na boku lokomotywę - dodaje Grzegorz Stysz z Olsztyna.

W akcji ratowniczej w deszczu brało udział kilkudziesięciu policjantów, ratowników medycznych i ponad 100 strażaków. Małgorzata Szmidt-Jeżewska, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej: - Część pasażerów wyszła o własnych siłach, strażacy pomagali wydostać się ze zgniecionych wagonów 30 osobom. Dwóch lekko rannych podróżnych karetki zawiozły do szpitala, pozostali aż do czasu przyjazdu autokarów, które miały ich zawieźć do Działdowa znaleźli schronienie w namiocie i w budynku dworca. Wszyscy zostali przebadani przez lekarza.

Do szpitala z niegroźnymi obrażeniami pojechał też 53-letni maszynista. Najciężej ranny był 25-letni kierowca ciężarówki, do Szpitala Wojewódzkiego trzeba było go przetransportować śmigłowcem.

Dlaczego doszło do wypadku? - Wstępnie ustaliliśmy, że kierowca zanim wjechał na torowisko nie zatrzymał się przed znakiem "stop" - mówi Izabela Niedźwiedzka z biura prasowego wojewódzkiej policji w Olsztynie.

Do usuwania skutków katastrofy PKP ściągnęło z Tczewa pociąg ratowniczy. Dźwig musiał podnieść ważącą ponad 100 ton poważnie uszkodzoną lokomotywę i oba wagony. - Jeden z nich pójdzie do kasacji, drugi na 99 proc. też - mówi Zbigniew Rączkowski, dyrektor Warmińsko-Mazurskich Przewozów Regionalnych. - To dla nas duża strata. Tym bardziej że obsługiwały połączenia międzywojewódzkie.

Linia kolejowa była w środę zamknięta. Pociągi dalekobieżne jeździły okrężną trasą przez Iławę. Do Olsztynka została uruchomiona zastępcza komunikacja autobusowa. Prace na torach miały trwać jeszcze w czwartek.

źródło: Gazeta Wyborcza

możliwość komentowania została wyłączona