region szczeciński artykuł

Kolejowe straszydło

Marian Dziadul, Głos Koszaliński,

dodane przez MQ

Dworzec PKP w Białym Borze jest totalnie zrujnowany. Fragmenty dachu niedługo spadną komuś na głowę.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że pod tym dachem musi żyć kilka kolejarskich rodzin.

Gołym okiem widać spróchniałe deski na dachu dworca PKP w Białym Borze. Od strony ulicy Dworcowej na obiekcie w ogóle nie ma rynien: podczas deszczu woda ścieka po elewacji.

- Proszę zobaczyć, wszędzie na ścianach mamy zacieki - po kolejarskim mieszkaniu na białoborskim dworcu oprowadza nas Janina Niedziela. - Całe życie musimy walczyć, żeby nam dach załatali, albo drzwi wymienili. Świętej pamięci mój mąż pojechał kiedyś do dyrektora kolei i powiedział mu wprost, że siekierą porąbie ten dworzec, jak dachu nie załatają. Tak źle już było, że w mieszkaniu trzeba było wanienki podstawiać na cieknącą z sufitu wodę. A mąż był wtedy po zawale. Ja się o niego bardzo bałam. No więc, pojechał on na skargę i trochę wyskoczył z tą "siekierą". Ale wreszcie to poskutkowało.

Od strony peronów na dachu dworca wprawdzie są rynny, ale odprowadzają one wodę prosto do piwnic. - Mury w piwnicy mają wybrzuszenia od tej wody - pokazuje pani Janina.

W dworcowej poczekalni nie ma szyb w oknach. Jej ściany upstrzone są wulgarnymi napisami i prymitywnym graffiti. Obraz nędzy i rozpaczy.

- Życie na tym naszym dworcu staje się nieznośne - skarży się Maria Czerniecka.

Dyrektor ds. technicznych PKP w Szczecinie Henryk Mosiężny wydaje się być zaskoczony bardzo złym stanem kolejowego obiektu w Białym Borze.

- Ja tam byłem dziewięć miesięcy temu i widziałem te bazgroły na ścianach - przyznaje. - Ale żeby rynien brakowało? Natychmiast wysyłam tam ekipę techniczną.

Dyrektor Mosiężny dodaje, że w najbliższych latach PKP nie planuje remontu kapitalnego dworca w Białym Borze. Natomiast przewidziany jest tam remont cząstkowy.

- Do połowy września wykonamy naprawę dachu i założymy wszędzie rynny - obiecuje. - Nie może być też tak, że woda ścieka do piwnicy. Ten mankament usuniemy w ciągu dwóch tygodni. Pomalujemy poczekalnię i wstawimy tam okna. Ale przy okazji chciałbym zaapelować do tamtejszych mieszkańców, żeby zadbali o ten odnowiony dworzec. Przecież on ma im służyć lata.

źródło: Głos Koszaliński

brak komentarzy