Wszystkie Z regionu szczecińskiego W skrócie Z kraju

z kraju artykuł

Warszawa: Co się dzieje z wagonem PRL-owskich dygnitarzy

Piotr Olechno, Gazeta Wyborcza,

dodane przez djdark; zmodyfikowane

W Polsce jest tyle zabytkowych wagonów sypialnych, że możemy stworzyć swój Orient Express - mówi Łukasz Derylak, pasjonat kolejnictwa. Opiekuje się rządowym wagonem salonowym, którym jeździli Bierut i Gomułka.
- Ta salonka wystąpiła w serialu "Ekstradycja" i widać ją w kronikach filmowych - opowiada Łukasz. Twierdzi, że powstały tylko dwa takie wagony - oba w 1938 r. Ich budowę zlecili Polakom Francuzi. Gdy czekały na odbiór, wybuchła II wojna światowa i przejęli je Niemcy. Po wojnie zajęła je polska władza ludowa. Ten z numerem 01 stał się reprezentacyjnym wagonem Bolesława Bieruta nazywanym potocznie "salonką Bieruta". I sekretarz KC PZPR podróżował nim po Europie. W latach 50. o wagonach przypomnieli sobie Francuzi. Ten Bieruta nawet zaaresztowali, gdy wjechał do Francji - akurat wtedy, gdy odwożono nim delegację francuską, bez I Sekretarza wewnątrz. Wybuchła międzynarodowa afera, pisała o tym prasa. W końcu zdecydowali się go oddać. Potem jeździł nim jeszcze przez jakiś czas Władysław Gomułka.

W 1981 r. wagon wycofano z użytku. Trafił pod strzechy Muzeum Kolejnictwa, ale stał pod gołym niebem na stacji Warszawa-Szczęśliwice i niszczał. Ten drugi został rozebrany.

- Polacy nie szanują takich zabytków, jak robią to Francuzi, Niemcy czy Anglicy - narzeka Łukasz, który postanowił uratować salonkę Bieruta. Doglądał jej jeszcze, gdy stała na Szczęśliwicach, Muzeum Kolejnictwa mianowało go więc jej wyłącznym opiekunem. Rok temu zatrudnił się jako referent w Centrum Diagnostyki Polskich Linii Kolejowych PKP. - Szef pozwolił mi przyciągnąć tu wagon. Teraz stoi w hali. Jak mam trochę wolnego czasu, coś w nim reperuję - mówi. - Kiedy chcę trochę dłużej przy nim pogrzebać, biorę urlop.

W wagonie zachowane są oryginalne wnętrza z czasów Bieruta: piec kaflowy na węgiel, rzadka w tamtych czasach kabina prysznicowa, skórzane fotele, kanapy, stół i cenne intarsje - wyklejane z małych kawałków drewna obrazy przedstawiające planowaną dopiero Trasę WZ i polskie miasta. Ostatnio wagon został odmalowany.

- Zrobiła to ekipa telewizyjna w zamian za wypożyczenie go do filmu "Jutro idziemy do kina", którego premiera ma być we wrześniu w TVP - opowiada Łukasz. - Wagon został przemalowany z zielonego na granatowy. Bo taki kolor miał oryginalnie.

Łukasz ma 22 lata, pasjonatem kolejnictwa jest od dziecka. - Na kolei pracowała cała moja rodzina. Można powiedzieć, że urodziłem się w pociągu - śmieje się. - Przez swoją pasję miałem problemy w szkole, bo każdą wolną chwilę spędzałem przy wagonach.

Teraz ma nadzieję na wsparcie. - Marzy mi się, żebym poznał pasjonatów podobnych do mnie, ale bogatszych. Żeby dzięki ich pomocy ten wagon i jemu podobne znów jeździły po Polsce.

źródło: Gazeta Wyborcza

możliwość komentowania została wyłączona