z kraju artykuł

Warszawa: Kradzież kabli wstrzymała pociągi w Warszawie

Grzegorz Lisicki, Gazeta Wyborcza,

dodane przez djdark; zmodyfikowane

Złodzieje miedzianych kabli na dwa dni sparaliżowali ruch kolejowy w Warszawie. We wtorek rano stanęło 80 pociągów podmiejskich, wcześniej aż 233 dalekobieżne.
Sądny dzień - mówił we wtorek dyżurny peronu szóstego na Dworcu Wschodnim. Od godz. 4 do 11 nie wjechał tam punktualnie żaden pociąg podmiejski. Do pracy spóźniły się tysiące ludzi jadących m.in. z Łowicza, Grodziska Maz. i Skierniewic. Setki innych czekały na peronach.

Pasażerowie nie mogli się dowiedzieć, dlaczego ich pociągi nie przyjeżdżają. Próżno było szukać nawet odręcznie wypisanych kartek. - Wszystkiego można było się dowiedzieć w okienkach informacji. Nadawaliśmy też komunikaty przez megafony - zapewnia Krzysztof Łańcucki, rzecznik Polskich Linii Kolejowych. Ale na Dworcu Wschodnim dowiedzieliśmy się, że z głośników płynęła tylko sucha informacja o "opóźnieniach z przyczyn technicznych".

Bałagan spowodował, że wielu pasażerom puszczały nerwy. Do budki jednego z dyżurnych peronów przychodzili zniecierpliwieni ludzie. - Tłumaczyłem, komu mogłem, ale i tak się nasłuchałem wyzwisk - opowiada kolejarz. A opóźnienia były spore - od ośmiu minut do ponad godziny. Rekordzistą był pociąg SKM do Pruszkowa, który miał odjechać o 5.21, a ruszył 67 minut później. Oprócz niego we wtorkowy poranek spóźniło się 81 innych składów.

- Ja to już jestem przyzwyczajona. Codziennie się spóźniają. Jak który przyjedzie punktualnie, to się nawet dziwię - mówiła Małgorzata Madej ze Śródborowa. Jej pociąg dotarł do Olszynki Grochowskiej z dziesięciominutowym opóźnieniem.

Zamieszanie spowodowali złodzieje, którzy we wtorek o godz. 4 rano ukradli 20 m kabla zasilającego semafory przy Dworcu Stadion. Wtedy wszystkie semafory na linii średnicowej pokazały czerwone światło i żaden pociąg nie mógł wjechać do Śródmieścia. Część tych do Dworca Zachodniego utknęła na Wschodnim i tam musieli wysiąść pasażerowie. Kolejarze ratowali się, koordynując przejazdy telefonicznie. Niektóre składy podmiejskie skierowali przez Dworzec Centralny, więc ominęły przystanki: Stadion, Powiśle, Śródmieście i Ochota. Tylko niektóre ruszyły zwykłą trasą. Normalny ruch przywrócono dopiero o godz. 10.40.

Dlaczego kolejarze nie informowali w lokalnych mediach o tym, że mają takie problemy? - To byłaby dezinformacja i straszenie ludzi. Mogliby pomyśleć, że pociągi w ogóle nie jeżdżą. A jeździły, tylko z opóźnieniami - odpowiada Krzysztof Łańcucki.

To już druga tak dotkliwa kradzież na kolei w tym tygodniu. W poniedziałek po południu z wiaduktu nad ul. Targową zniknęło 10 m kabla. Trzeba było wstrzymać 233 pociągi dalekobieżne, które nie mogły dojechać na Dworzec Centralny. Część z nich skierowano torami linii podmiejskich.

źródło: Gazeta Wyborcza

możliwość komentowania została wyłączona