z kraju artykuł

Katowice: Superpociąg pojechał z Katowic do Gliwic

Tomasz Głogowski, Gazeta Wyborcza,

dodane przez djdark; zmodyfikowane

Jazda pociągiem Flirt/Tilo to czysta przyjemność. Doskonale wyciszone wnętrze, duże okna, superwygodne siedzenia i wreszcie toaleta większa niż w niejednej... kawalerce. Za dziesięć miesięcy pierwsze takie pociągi pojawią się na Śląsku.
Przy dźwiękach fanfar, punktualnie o godz. 10.15, na katowicki dworzec wjechał w czwartek Flirt/Tilo, pociąg wyprodukowany przez Stadlera na rynek szwajcarski i włoski. Za kilka miesięcy cztery takie same maszyny, tyle że wyprodukowane w Polsce, trafią na Śląsk. To dla nas dobra informacja. Wczoraj przekonaliśmy się, że jazda Flirtem to naprawdę czysta przyjemność.

Do Gliwic ruszyliśmy tuż po godz. 11. W środku nowoczesnego pociągu jest zupełnie inaczej niż w tradycyjnych składach należących do PKP. Flirt ma duże, widne okna i bardzo wygodne lotnicze siedzenia. Odległość między nimi jest spora - tak że pasażerowie nie muszą podróżować z podkurczonymi nogami.

Choć jedziemy dość szybko, wewnątrz pociągu jest cicho. Wydaje się, że Flirt płynie, a nie jedzie po torach. I kolejna zaleta - gdy staniemy na końcu przedziału, widzimy wnętrze całego pociągu. Nie ma w nim żadnych zakamarków czy wąskich przejść, w których pasażerowie mogliby czuć się niepewnie. - Zamontowaliśmy też specjalne telefony SOS, przez które w każdej chwili można wezwać pomoc - tłumaczy Stanisław Skalski, dyrektor ds. handlowych Stadlera.

Widać, że producent nie oszczędza na bezpieczeństwie. W suficie zamontowano obrotowe kamery i czujniki przeciwpożarowe. We Flircie jest też klimatyzacja i kilka niewielkich monitorów, na których można wyświetlać nazwy stacji czy rozkład jazdy. I w końcu półkolista toaleta, oddalona o tysiąc lat świetlnych od WC, jakie znamy z tradycyjnych pociągów. Jest większa niż w niejednej kawalerce.

Słabym punktem Flirta jest niewiele miejsca dla pasażerów, którzy podróżują na stojąco. Choć teoretycznie każdy skład może pomieścić 500 osób, gdyby rzeczywiście byłoby ich aż tyle, w pociągu zrobiłoby się trochę ciasno.

Pierwsze dwa Flirty zamówione przez województwo mają trafić na Śląsk w czerwcu przyszłego roku. Kolejne dwa - do końca 2008 roku. Kupione przez województwo maszyny zostaną wydzierżawione PKP.

Pociągi, które kosztowały w sumie 90 mln zł, będą kursować między Bielskiem-Białą i Częstochową oraz między Tychami, Katowicami a Sosnowcem. Na tej drugiej trasie, specjalnie dla pociągów Flirt, przeprowadzony zostanie remont. - To przełomowa chwila, bo ostatnie całkowicie nowe pociągi trafiły na Śląsk jakieś dwadzieścia lat temu - przekonuje Jarosław Kołodziejczyk, członek zarządu województwa śląskiego.

Do 2013 roku na śląskich torach ma pojawić się 16 następnych nowoczesnych maszyn (osiem z nich to nowe składy, a drugie osiem - gruntownie wyremontowane). Województwo chce przeznaczyć na ten cel kolejne 160 mln zł. Pociągi mają jeździć m.in. pomiędzy Gliwicami a Częstochową oraz Bielskiem-Białą a Katowicami.

Wygląda na to, że dla pasażerów nadchodzą lepsze czasy, bo unowocześnienie taboru zapowiada też PKP. Na przełomie 2008 i 2009 roku kolej chce kupić 20 nowoczesnych maszyn produkowanych przez bydgoską Pesę. Marek Nitkowski, dyrektor handlowy PKP Przewozy Regionalne, zapewnił wczoraj "Gazetę", że połowa z nich trafi na Śląsk.

źródło: Gazeta Wyborcza

możliwość komentowania została wyłączona