region szczeciński nasz serwis

Coś się kończy

Marcin Stefanowicz,

dodane przez Phobos; zmodyfikowane

Coś się kończy. Nie wiem, czy jednocześnie zacznie się też coś nowego. To już nie moja decyzja, nie mój wybór. Czas najwyższy, aby teraz to inni wzięli na siebie ciężar odpowiedzialności. Niżej podpisany Marcin Stefanowicz rezygnuje z redagowania serwisu.
Nie łatwo jest napisać o podjętej przeze mnie decyzji. Przemyślana, jak najbardziej uzasadniona i mająca solidne podstawy decyzja wcale nie oznacza, że można ją w kilku słowach uzasadnić jak twierdzenie matematyczne. Cała prawda jest zbyt skomplikowana, aby ją przelewać na klawiaturę, dlatego też musicie mi wybaczyć mało składną kompozycję oraz treść niniejszego tekstu. Oraz to, że część faktów zostawię tylko dla siebie.

Sześć ostatnich lat spędziłem pracując nad serwisem dla miłośników komunikacji miejskiej. I w przypływie refleksji, zadumy, a być może i odrobiny egoizmu muszę stwierdzić, że mi się to udało. Wy, czytający te słowa, jesteście tego najlepszym przykładem. W październiku tego roku pierwszy raz w historii udało się Wam przekroczyć psychologiczną barierę tysiąca odwiedzin tego serwisu dziennie. To na naszym forum niejednokrotnie pojawiały się tematy poruszane później w szczecińskich mediach. Jeszcze nie tak dawno czułem się szczęśliwym ojcem internetowego życia szczecińskich miłośników. Czułem - czas przeszły.

Wszystko w zasadzie wzięło się z mojej niewiedzy. Kiedy moje zainteresowanie komunikacją zaczęło dawać się we znaki, miałem 16, może 17 lat. Wtedy dowiedzieć się czegoś o komunikacji było nie lada zadaniem. Internet raczkował - znalezienie w nim konkretnej informacji np. o budowie wagonu 105N graniczyło z cudem (a przecież najpierw trzeba było się dowiedzieć, że to jest wagon 105N). Na próżno było szukać nowinek o kolejnych wersjach malowania wagonów, a aby dowiedzieć się o zmianach w komunikacji miejskiej trzeba było wykazać się anielską cierpliwością czytając telegazetę szczecińskiego oddziału TVP. Oczywiście wszystko to powoli zmieniało się na lepsze, ale ciągle nie było takiego miejsca, w którym można by przesycić się wiedzą. Postanowiłem to zmienić. Teraz początkujący miłośnicy mają wszystko podane jak na tacy - informacje, zdjęcia, opisy encyklopedyczne, a kiedy nie znajdą tego, czego potrzebują (czasami nie zadają sobie nawet trudu poszukania) - mogą zapytać na forum. Wszystko to opłacone tysiącami godzin spędzonych przed komputerem (technicznie były to cztery komputery).

Jest oczywistym, że jako twórca serwisu czuję się z nim związany najbardziej. To ja tchnąłem w niego życie, to ja teraz martwię się o limity transferu czy bezpieczeństwo serwera. Jednak od początku powtarzałem, że jest to serwis wszystkich miłośników. Do znudzenia tłumaczyłem, że redagować go może każdy kto ma czas i chęci. Nie miałem oporów, aby nadawać kolejnym osobom uprawnienia do dodawania informacji i zdjęć. Za swój wysiłek nigdy nie oczekiwałem niczego ponad respektowanie zasad, które ustaliłem na samym początku jako kierunek rozwoju serwisu. I faktycznie niczego ponad to nie dostałem, choć i z tym było różnie. Choć mógłbym - jako właściciel serwera przez pierwszy rok działalności nowego KOMIS-u - rządzić autorytarnie, wolałem demokrację. Wierzyłem, że wspólna idea, wspólne cele oraz wspólne pasje mogą połączyć ludzi we wspólnym wysiłku. Jednak coś zaczęło się psuć.

Trudno określić dokładnie w którym momencie to się zaczęło. Być może w dniu, w którym pod moją nieobecność pozostali administratorzy postanowili zrobić coś dokładnie odwrotnego do tego, co zostało wcześniej wspólnie postanowione. Być może w dniu, w którym pierwszy raz odebrałem na Gadu-Gadu stek wyzwisk pod swoim adresem od "miłośnika" niezadowolonego ze swoich ocen w sandboxie. Być może jednej z licznych nocy spędzonych nad poprawianiem czegoś w serwisie, bo nikt inny nie miał na to czasu. A może po prostu zacząłem uświadamiać sobie brutalną prawdę? Że za swój wysiłek, za 6 lat pełnych poświęceń i wyrzeczeń dostaję niewybredne komentarze na swój temat... na forum, które sam od podstaw napisałem. Tak się dla mnie kończy wiara w demokrację oraz wolność wypowiedzi.

Tak - macie rację. Potrafię być szorstkim chamem. Nigdy się tego nie wypierałem. Ale praca nad tym serwisem nigdy nie była dla mnie konkursem popularności. Była to ciężka walka w imię realizacji pewnej wizji. Mówcie i myślcie o mnie co tylko chcecie, ale wizję tą udało mi się zrealizować. I tego nie zmieni już nic.

W przypływie egoizmu mógłbym cały serwis skasować w ciągu kilku chwil. Przecież w tym roku nie było żadnej zbiórki na opłacenie serwera, prawda? To nie krasnoludki zapłaciły, ale ja sam z własnych pieniędzy. Miałbym zatem moralne prawo to zrobić. Ale przysiągłem sobie oraz administratorom pewnego dnia, że KOMIS będzie istniał. Bo jak mógłbym zniszczyć efekty 6 lat swojej pracy? Zniweczyć wysiłek osób naprawdę zaangażowanych w rozwój serwisu? Niewymienionych z imienia i nazwiska, a odznaczonych dziesiątkami zielonych kartek... Są osoby, które nie raz już nazywały mnie szaleńcem i z pewnością chętnie zrobiłyby to jeszcze raz. Ale nawet ja nie jestem tak szalony.

Zatem wielkiej rewolucji nie będzie. W praktyce od 1 grudnia już nie pełnię obowiązków administratora. Choć zawsze byłem "wałem napędowym" serwisu, nie wtrącam się do polityki prowadzonej przez "czarnych" kolegów - wierzę, że doskonale poradzą sobie beze mnie, co już kilka razy mieli szansę udowodnić. Ciągle pełnię nadzór nad napisanymi przeze mnie skryptami, ale nie należy spodziewać się żadnych nowych funkcji serwisu częściej niż raz na kilka miesięcy. Od czasu do czasu może napiszę coś na forum i nie łudźcie się - nadal będę tak samo zgryźliwy jak wcześniej. Kiedy będę miał za dużo czasu, to skrobnę jakieś hasło, albo artykuł w typowym dla siebie propagandowym tonie. A na co dzień zajmę się tym, co do tej pory zawsze znajdowało się na drugim miejscu. Na co zawsze brakowało mi czasu. Swoim życiem.

Spokojnie, to już prawie koniec. Oddaję w Wasze ręce w pełni sprawny, wypróbowany serwis internetowy. Stworzony od podstaw dla miłośników komunikacji, a później zaadoptowany również na potrzeby kolei. Zaprojektowany by cieszyć. Pełen przeróżnych funkcji, o działaniu których nierzadko sam już nie pamiętam. Serwis, jakiego nie ma chyba żadna inna społeczność miłośników w Polsce. Serwis, na który zaglądają wszyscy i z którego wszyscy korzystają, choć nie wszyscy się do tego przyznają. Serwis, który zintegrował nasze środowisko. Tym, którzy w ciągu tych kilku ostatnich lat mnie wspierali, za całą pomoc dziękuję. Natomiast dla tych wszystkich, którzy mnie tak bardzo nie lubią, dla tych którzy tak bardzo lubią ze mnie szydzić oraz dla tych którzy przyczynili się do mojej rezygnacji niech największą karą będzie świadomość, że to wszystko istnieje dzięki mnie. Będąc u szczytu swojego egoizmu muszę powiedzieć, że beze mnie to wszystko nigdy by nie powstało.

22 komentarze