z kraju artykuł

Wielkopolskie: Pociągiem do Poznania szybko i punktualnie

Joanna Bosakowska, Gazeta Wyborcza,

dodane przez djdark

Po naszych wyremontowanych torach mają jeździć nowoczesne pociągi, a podróżni punktualnie dojeżdżać do pracy i szkół. Bajka? Nie, takie plany na uzdrowienie kolei regionalnych ma samorząd wojewódzki.
Rocznie pociągami regionalnymi w Wielkopolsce jeździ ok. 23 mln osób, z czego 60 proc. to osoby, które wykupują bilety okresowe: miesięczne, kwartalne. Wśród nich jest pani Katarzyna z Biskupic, która codziennie rano osobowym podąża do Poznania do pracy, a po południu z powrotem do domu.

Co ją dziś denerwuje? Opóźnienia, zwłaszcza gdy pociąg zatrzymuje się przed stacją i przepuszcza ekspresy (- A my jesteśmy uwięzieni w pociągu, nie można przecież wysiąść na tory); ciągłe zmiany rozkładu jazdy; brak informacji, zwłaszcza gdy na dworcu panuje jakieś zamieszanie. (- Tak jak we wtorek, kiedy mnóstwo pociągów było opóźnionych). Pani Katarzyna marzy, by dojeżdżać do pracy przede wszystkim szybko i punktualnie. - Ale dobrze by było, gdyby na tych najbardziej obleganych liniach pociągi kursowały częściej. No i mogłyby być tak nowoczesne jak szynobusy.

Marzenia pani Kasi się spełnią. Bo samorząd województwa i PKP chcą zachęcić pasażerów, by przesiadali się z samochodów do pociągów. Tym bardziej, że to właśnie w ręce samorządu przejdą - prawdopodobnie od 1 stycznia 2009 r. - przewozy regionalne (piszemy o tym szerzej na s. 8). - Chcemy jak najszybciej poprawić jakość podróżowania. Kupimy nowoczesne pociągi, będziemy decydować o częstotliwości ich kursowania, liczbie, cenach biletów - mówi Jerzy Kriger, dyrektor Departamentu Transportu w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Wielkopolskiego.

W 2009 r. nowe pociągi



- Brzmi fajnie, ale trudno w to uwierzyć. Tyle już się miało zmienić i jakoś tego nie widać - pani Katarzyna podchodzi do tych rewelacji sceptycznie. - Nie jestem aż tak naiwny - dodaje Tomasz Pawlak, który dojeżdża do Poznania z Konina (we wtorek czekał na opóźniony pociąg pół godziny). - Płaciłbym nawet więcej niż dziś za bilet miesięczny, gdybym miał pewność, że pociąg będzie jeździł punktualnie.

- Będzie szybko i punktualnie - zapewnia Kriger. Kiedy? W 2009 r. na tory wyjadą pierwsze kupione przez samorząd województwa nowe pociągi elektryczne. W sumie ma być ich 38-40, pieniądze na nie - 350 mln zł, są już zarezerwowane w Wielkopolskim Regionalnym Programie Operacyjnym. Nowe składy trafią najpierw na linie, którymi mogą jeździć z prędkością 160 km na godz., a więc na trasy do Warszawy i Wrocławia. 20 szynobusów, które już mamy, będzie jeździło m.in. po zmodernizowanej trasie do Wągrowca - jej remont zakończy się w 2012 r., podobnie jak trasy do Wolsztyna. Podróż z Wągrowca do Poznania potrwa 52 minuty (dziś 1,40 min), z Wolsztyna skróci się o 20 minut. PKP PLK szykuje się też do modernizacji linii do Wrocławia, Szczecina (przez Krzyż), Gołańczy, trasy na Berlin (Zbąszynek - Gubin). Urząd Marszałkowski stara się o fundusze, które pozwolą na odnowienie linii do Bydgoszczy i dalej do Gdańska, by pociągi nią mogły mknąć z szybkością 200 km na godz.

Trzeba ludzi przyzwyczaić



Planom tym przyklaskuje Zbigniew Kryś, dyrektor PKP Przewozy Regionalne w Poznaniu, które dziś wożą pasażerów po liniach regionalnych, choć podkreśla, że już teraz kolej stara się poprawić komfort podróżowania. Spółce przecież udało się wygospodarować pieniądze na zakup nowych pociągów i modernizację starych składów. A szybkość i punktualność? - No cóż, teraz trwa modernizacja węzła kolejowego, więc są utrudnienia. Ale to nie nasza wina - zastrzega i dodaje, że wtorkowy chaos (mówi o nim pani Kasia) spowodowały usterki urządzeń sterujących ruchem, które wystąpiły w trakcie prac modernizacyjnych.

Urząd Marszałkowski chce, by liczba pasażerów korzystających z kolei regionalnej zwiększyła się w ciągu najbliższych pięciu lat o 6 mln do 29 mln rocznie. Do przesiadania się z samochodów do pociągów ma zachęcić także zwiększenie liczby składów jeżdżących spod poznańskich miejscowości, np. z Pobiedzisk, Kostrzyna, Mosiny, Murowanej Gośliny. W 2012 r. pani Kasia mogłaby jeździć z Biskupic do Poznania co pół godziny.

Socjolog Krzysztof Podemski nie spodziewa się jednak, by Wielkopolanie szybko przesiedli się z aut do pociągów. - Ludzie przyzwyczajają się do samochodu, pewnej wolności, komfortu. Poza tym nie myślimy w kategoriach ekologicznych i wcale - o dziwo - nie jesteśmy tak oszczędni, żeby kalkulować, jaki dojazd nam się bardziej opłaca - opowiada. I dodaje, że trzeba czasu, by wykształcił się w nas nawyk dojeżdżania samochodem do parkingów przy stacjach kolejowych czy na obrzeżach miasta i kontynuowania dalszej podróży komunikacją publiczną.

źródło: Gazeta Wyborcza

możliwość komentowania została wyłączona