Wszystkie Z regionu szczecińskiego W skrócie Z kraju

z kraju komunikacja miejska

Kujawsko-pomorskie: Za karę przewoźnicy odnowią dworce kolejowe

Wojciech Giedrys, Gazeta Wyborcza,

dodane przez djdark

Urząd Marszałkowski chce, aby kary za spóźnione lub odwołane pociągi, jakie zapłacą przewoźnicy kolejowi, były przeznaczane m.in. na odnowę dworców.
- Pieniądze z kar powinny zasilić kolej - mówi Tomasz Moraczewski, dyrektor marszałkowskiego departamentu infrastruktury. - Mogłyby zostać przeznaczone m.in. na rewitalizację dworców. O tym, co się z nimi stanie, ostatecznie zdecyduje zarząd województwa. To leży w jego kompetencjach, a nie naszego departamentu.

Kujawsko-pomorscy przewoźnicy - PKP Przewozy Regionalne i prywatne konsorcjum Arriva PCC - złożyli już raporty o punktualności swoich składów. Dokumenty dotyczą grudnia 2007 r. W ofertach przetargowych na przewozy, jakie złożyły Urzędowi Marszałkowskiemu, obie firmy określiły punktualność kursowania - PKP na poziomie 80 proc. a Arriva - 90,5 proc. w miesiącu. Przy naliczaniu kar pod uwagę brane są tylko spóźnienia powyżej 10 minut.

Według szacunków departamentu infrastruktury Arriva za opóźnione i odwołane składy w grudniu i styczniu będzie musiała wysupłać ok. 500 tys. zł. Dlaczego aż tyle? Początek działalności prywatnego przewoźnika, który wystartował w grudniu, był nieudany. Firma miała problemy z taborem. Składy się spóźniały, niektóre się psuły i wypadały z rozkładu. Przez półtora miesiąca na linii Toruń-Sierp nie jeździły pociągi. Obsługiwały ją autobusy zastępcze.

PKP za grudzień nie zapłaci ani złotówki. Spółka nie odwołała ani jednego pociągu i zanotowała punktualność powyżej 90 proc. Zdaniem dyrektora Moraczewskiego wpływ na nią ma m.in. to, na jakich liniach kursują składy: jedno- czy dwutorowych. - Spóźnienie na trasie dwutorowej to nie jest wielki problem - mówi Moraczewski. - Można jakiś pociąg wyrzucić lub przetrzymać, a stracone minuty odrobić. Natomiast na szlaku jednotorowym mamy mijanki. Nie można puścić następnego pociągu, jak jeden już jedzie.

Jak więc to usprawnić? Urząd Marszałkowski zamierza w przyszłorocznym rozkładzie jazdy zlikwidować część skomunikowań. - Arriva zarzuca nam, że czeka na pociągi, a my naliczamy im karę - mówi Moraczewski. - W umowie nie ma jednak zapisów określających rodzaje opóźnień. Opóźnienie to opóźnienie. Przewoźnik sam zaproponował nam punktualność na poziomie 90,5 proc.

Arriva ma uzupełnić raport. - Musimy wytłumaczyć każdą pozycję, w przypadku której urzędnicy mieli wątpliwości - mówi Piotr Rybotycki, dyrektor zarządzający Arriva PCC. - Wielkość kar jeszcze nie została określona. Nie chcę komentować kwoty 500 tys. zł, która pojawiła się w mediach.

Przewoźnicy kolejowi 10 dnia każdego miesiąca otrzymują zaliczkę za miesiąc, w którym wykonują przewozy. Przykładowo: do 10 stycznia otrzymują pieniądze na styczeń. Lutowa rata dla obu firm, która wynosi 4 mln zł, jeszcze nie została wypłacona. Stanie się to, gdy UM przyjmie raporty przewoźników. - Jak już będziemy mieć wszystkie wyliczenia, przystąpimy do rozmów z Arrivą i myślę, że wszystkie wątpliwości rozwiejemy - mówi Moraczewski.

źródło: Gazeta Wyborcza

możliwość komentowania została wyłączona