Wszystkie Z regionu szczecińskiego W skrócie Z kraju

region szczeciński artykuł

Kolej blokuje niemiecką kolejkę do Świnoujścia

Andrzej Kraśnicki jr, Gazeta Wyborcza,

dodane przez kajetansz

Absurd na wyspie Uznam. Zbudowana za unijne pieniądze niemiecka kolejka może nie wjechać tego lata do Świnoujścia, bo polscy urzędnicy piętrzą biurokratyczne przeszkody.
W lutym tego roku niemiecka spółka Usedomer Bader Bahn (spółka córka Deutsche Bahn) zakończyła przedłużanie torów z granicznego Ahlbeck do centrum Świnoujścia.

Półtorakilometrowy odcinek, wart 2 mln euro, powstał za unijne fundusze. Niemcy wyłożyli resztę potrzebnych pieniędzy. Tor ułożony został na oddanych w wieczyste użytkowanie miejskich gruntach.

Nic nie zapowiadało trudności, bo przedłużona niemiecka linia kolejowa nie ma styczności z polskimi torami. Nasze pociągi na nią nie wjadą. Dlatego UBB zbudowała szlak wyposażając go w obowiązujące w ich kraju urządzenia bezpieczeństwa ruchu. To logiczne. Dzięki temu niemiecki szynobus jadący od strony Niemiec może bez dodatkowych, polskich urządzeń sterowania ruchem i polskiego maszynisty pokonać odcinek do Świnoujścia.

Pod koniec lutego gotowym torem na nowy peron po polskiej stronie granicy uroczyście przejechał wypełniony polskimi i niemieckimi VIP-ami szynobus. Z otwarcia połączenia Świnoujścia z niemieckimi kurortami i Stralsundem cieszył się m.in. ówczesny marszałek Norbert Obrycki i premier Meklemburgii Harald Ringstroffen. Tyle że po tej fecie szynobus wrócił na niemiecką stronę i więcej na polskie terytorium nie wjechał. Pat trwa już cztery miesiące.

Spółka UBB w bardzo dyplomatyczny sposób tłumaczy, dlaczego - zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami - pociąg nie ruszył już na Wielkanoc. - To pierwsze takie przedsięwzięcie na naszym pograniczu, a przecież wszystko musi być zgodne z polskim i niemieckim prawem - usłyszeliśmy nieoficjalnie od przedstawiciela niemieckiej spółki.

Z naszych informacji wynika, że szefowie UBB nie przypuszczali, że próbując legalnie wjechać na polskie terytorium, spotkają się z lawiną paragrafów, druków, pozwoleń i licencji. Kłopoty rozpoczęły się, gdy sprawa dotarła do polskiego Urzędu Transportu Kolejowego, który odpowiada m.in. za bezpieczeństwo na szlakach kolejowych w Polsce. W UTK zrobione "po niemiecku" tory wywołały konsternację, bo nie spełniają obowiązujących w naszym kraju. Urząd zaczął głowić się, czy można zaakceptować to, że zwrotnica po polskiej stronie będzie obsługiwana przez niemiecką nastawnię i czy nie zostanie naruszona "zasada integralności terytorialnej państwa".

- Kwestia ta wymaga konsultacji z MSWiA oraz MSZ - wyjaśnia "Gazecie" Alvin Gajadhur, doradca prezesa UTK ds. public relations.

UTK wymógł na UBB utworzenie w Polsce spółki, która formalnie będzie zarządzać półtorakilometrowym odcinkiem torów. Dopiero ta spółka mogła wystąpić do urzędu z odpowiednio udokumentowanymi wnioskami. Zostały złożone 12 czerwca.

- Nie potrafię powiedzieć, kiedy zostaną rozpatrzone - mówi Alvin Gajadhur.

Z naszych informacji wynika, że procedury mogą przeciągnąć się nawet do połowy sierpnia. Przedstawiciele UBB liczą na załatwienie sprawy, choćby miesiąc wcześniej.

źródło: Gazeta Wyborcza

6 komentarzy