region szczeciński artykuł

Ze Świnoujścia do Heringsdorfu kolejką

Hanna Lachowska, Głos Szczeciński,

dodane przez hubertdz; zmodyfikowane

Najtańszy bilet na kolejkę UBB kosztuje 1,5 euro. Można na nim przejechać 5 kilometrów.
Świnoujście jest jedynym miastem w Polsce, które ma takie połączenie. Niektórzy żartują, że dopóki nie będzie stałego połączenia z wyspą Wolin, to większości mieszkańcom bliżej i szybciej będzie do Niemiec, niż do Polski.

- Najpierw otworzyli granice. Przejazd samochodem sprzed domu do najbliższego sklepu po niemieckiej stronie zajmuje mi 5 minut - opowiada Marzena Grańska ze Świnoujścia. - A teraz jeszcze ta kolejka. Szybciej i wygodniej będzie pojechać do jakiegoś większego niemieckiego miasta, niż do naszego polskiego Szczecina.

Niemcy się nie postarali



Niestety, niemiecka firma UBB mało starannie przygotowała się na otwarcie linii ze Świnoujścia. Owszem jest rozkład jazdy uwzględniający stację Świnoujście Centrum. Ale jeszcze we wtorek nie było wiadomo, po ile konkretnie będą bilety.

Cała linia UBB podzielona jest na strefy. Najkrótsza to 5 kilometrów. Najdłuższa ma 19 km. Za przejazd pierwszą trzeba zapłacić 1,50 euro. Ceny biletów na dalsze trasy to odpowiednio: 2,5 (do 10 kilometrów), 3,5 (do 20 km), 6 (do 30 km), 8 (do 50 km) i 10 euro (do 70 km). Dzieci płacą połowę.

Nie wiadomo jednak, jak Niemcy potraktują nowy przystanek w Świnoujściu. Czy dołączy do obecnej pierwszej strefy i bilet będzie kosztował tyle, ile w tej chwili ze stacji Ahlbeck Granica? Czy też stworzy nową strefę na Świnoujście i nowe, a więc wyższe ceny. Kilka razy próbowaliśmy skontaktować się z biurem UBB. Niestety, za każdym razem automat informował, że nie ma nikogo w biurze.

Jeszcze w ubiegłym wieku



Sprawa przedłużenia kolei z Niemiec do Świnoujścia ciągnęła się od niemal 10 lat. W 1999 roku podpisano list intencyjny w tej sprawie. Planowano, że inwestorem przedsięwzięcia i operatorem przewozowym miała być Uznamska Kolei Uzdrowiskowa (UBB). Natomiast administratorem linii na terenie Świnoujścia Polskie Koleje Państwowe. Szybko jednak okazało się, że nasze PKP nie są zainteresowane. Potem w mieście zmieniła się władza. Prezydentem został Janusz Dziekoński. Rozpoczęto prace nad zmianą planu zagospodarowania przestrzennego naszego miasta. Wpisanie do planu terenów, po których biegłyby tory było konieczne, aby móc rozpocząć kolejne kroki. Ówczesny prezydent przygotował nawet projekt umowy z UBB. Zgodnie z nią, miasto Świnoujście miało być inwestorem budowy linii.

Na co liczyli?



Liczono, że uda się znaleźć pieniądze z zewnątrz. Miasto napisało nawet wniosek o dofinansowanie do Unii Europejskiej.

Niestety, nikt w urzędzie miasta nie zwrócił uwagi na "mały” błąd. Miasto nie miało szans na unijne pieniądze, bo nie było właściciele gruntu. Ziemia cały czas należała do Lasów Państwowych, które w żaden sposób nie brały udziału w inwestycji. Nie było też projektu przedłużenia linii. A najważniejsze istniejące wówczas przejście graniczne Świnoujście-Alhbeck nie miało statusu przejścia kolejowego. To były podstawowe warunki, aby móc dostać unijne pieniądze. A tak kasy nie przyznano.

Afera ze sprzedażą



Do końca kadencji Janusz Dziekoński nie zrobił nic więcej w sprawie kolei. Ruszyło się dopiero jesienią 2006 roku. Najpierw podpisano drugi już list intencyjny z Niemcami. Potem las, przez który planowano tory, Lasy Państwowe oddały miastu.

W liście ustalono, że jedynym inwestorem będzie UBB. Ziemię pod inwestycję miasto miało sprzedać niemieckiej firmie. Jednak po kilku miesiącach wokół sprzedaży zrobiła się afera. Ostro zaprotestowali m.in. politycy Prawa i Sprawiedliwości, Ligi Polskich Rodzin. Zaczęto mówi, o wyprzedaży Niemcom polskiej ziemi, "zdradzie” prezydenta Świnoujścia. Sprzedaż ziemi porównywano nawet do słynnego korytarza gdańskiego, który przed drugą wojną światową chciał stworzyć Hitler. Ostatecznie sprzedaż zamieniono na dzierżawę.

Zaczęli budować rok temu



Jesienią 2007 roku niemiecka firma weszła na plac budowy. Pod koniec lutego torami przejechał pierwszy pociąg. UBB miały wtedy nadzieję, że na Święta Wielkanocne kolejka rozpocznie regularne kursy. Niestety, na przeszkodzie stanęła biurokracja.

Termin kilka razy odkładano w czasie. Niemcom ciśnienie z pewnością rosło z każdym dniem zwłoki. W końcu nie po to wykładali euro, żeby na połączeniu nie zarabiać.

Oficjalnie jednak nie dali po sobie tego poznać. Mówili, że to pierwsze takie połączenie, że obie strony się uczą, że wszyscy mają dobrą wolę itp. Tak minęły wakacje. Dopiero pod koniec sierpnia udało się dopiąć wszystko na ostatni guzik i wyznaczyć w końcu datę otwarcia połączenia.

źródło: Głos Szczeciński

Przeczytaj również: Świnoujście: 21 września rusza UBB (27.08.2008)

brak komentarzy