z kraju artykuł

Częstochowa: Likwidacja pociagów od 1 stycznia

Tomasz Haładyj, glog, Gazeta Wyborcza,

dodane przez kasiek007; zmodyfikowane

Zamach na najbardziej dochodową linię kolejową w regionie Częstochowa - Katowice: od 1 stycznia zniknie z niej aż osiem pociągów, a kolejnych osiem nie pojedzie w soboty i niedziele.
Trasę do Katowic omijały dotąd rozkładowe nieszczęścia. Ba, wbrew obiegowym opiniom, że kolej tylko się zwija, oferta na tej akurat linii powoli, ale konsekwentnie się poprawiała. Strzałem w dziesiątkę okazały się pociągi przyspieszone: o ile w 2000 r. była ich tylko para (tam i z powrotem) - to teraz mamy pięć kursów do Katowic, a z powrotem sześć. W rozkładzie zwykłych pociągów osobowych w ub. roku udało się zamknąć ostatnią lukę: kursują teraz co godzinę od rana do wieczora. Wreszcie tydzień temu - wraz z wejściem w życie rozkładu jazdy 2008/2009 - zrobiono pierwszy krok w stronę wprowadzenia taktu półgodzinnego w godzinach szczytu.

Kariera tego dodatkowego pociągu - a jeździ wypełniony pasażerami - zakończy się już 31 grudnia, czyli po dwóch tygodniach. Jego losy podzielą też trzy inne pary pociągów, w tym dwie przyspieszonych. Kolejnych osiem pociągów na trasie Częstochowa - Katowice nie będzie kursować w soboty i niedziele.

Oferta przewozowa spadła tym samym o 16 proc. w dni powszednie i aż o 38 proc. w weekendy!

Piotr Spyra, członek zarządu województwa śląskiego, mówi, że w tym roku województwo przekaże na finansowanie przewozów pasażerskich ponad 100 mln zł, czyli o 15 mln więcej niż przed rokiem. - To wszystko, na co nas w tej chwili stać. Faktycznie, część pociągów zniknie, ale w zamian pojawiły się przecież nowe, chociażby z Tychów do Katowic - uspokaja Spyra.

Na tej pierwszej w regionie tzw. szybkiej kolei miejskiej, uruchomiono 14 grudnia aż 78 pociągów. Za to na innych zlikwidowanych zostanie 58. Cięcia dotkną nie tylko "kręgosłup komunikacyjny" regionu, jakim jest linia Częstochowa - Katowice - Gliwice.. Np. między Bielskiem-Białą a Cieszynem ruch zamrze całkowicie.

Urząd marszałkowski twierdzi, że 14 grudnia PKP Przewozy Regionalne wprowadziły nowy rozkład bez uzgodnienia. Kolej zaprzecza. Marszałek Bogusław Śmigielski grozi, że nie zapłaci za pociągi, które były przewidziane do likwidacji.

Odchudzony rozkład jazdy ma obowiązywać od 1 stycznia. Tymczasem kolejarska "Solidarność" zapowiedziała na 23 grudnia blokadę torów w regionie. Uważając, że województwo niepotrzebnie inwestuje tak mocno w linię do Tychów, związkowcy domagają się utrzymania rozkładu z 14 grudnia. W odpowiedzi marszałek zagroził, że za ewentualny strajk kolej będzie musiała zapłacić pokaźne odszkodowanie. Dodał, że jeżeli będzie to konieczne, podpisze umowy z innymi przewoźnikami, aby ludzie mogli dojechać na święta.

W poniedziałek ma się odbyć w Katowicach spotkanie związkowców z władzami województwa.

Lista cięć od 1 stycznia

- linia Częstochowa - Katowice

Likwidacja: godz. 8.15 do Bielska-Białej (przyspieszony), 10.50 do Gliwic, 14.30 do Zawiercia, 15.20 do Bielska-Białej (przyspieszony). W soboty i niedziele nie będą kursować pociągi do Gliwic o godz. 5.40, 12.50, 14.50 i 16.52. W kierunku przeciwnym nie będzie pociągów docierających do Częstochowy o godz. 6.32 z Zawiercia, oraz o 7.41 i 9.31 i 19.41 z Bielska-Białej (przyspieszone). W soboty i niedziele zawieszone będą pociągi przyjeżdżające z Gliwic o godz. 8.17, 10.14, 12.17 i 17.14.

- linia Częstochowa - Opole

Likwidacja pociągu o godz. 10.23 z Częstochowy, przyjazd do Lublińca 11.26, oraz o 11.34 z Lublińca do Opola. W przeciwnym kierunku nie będzie pociągu z Opola do Lublińca - przyjazd 11.18, oraz o godz. 11.38 z Lublińca, przyjazd do Częstochowy 12.23.

- linia Lubliniec - Katowice

W niedziele nie będzie jeździć pociąg o 5.39 z Lublińca, zaś w sobotę - przyjeżdżający do Lublińca o 17.14.

KOMENTARZ Tomasza Haładyja

Wbrew temu, co mówią związkowcy, decyzja urzędu marszałkowskiego o uruchomieniu linii kolei miejskiej z Katowic do Tychów jest dobrym krokiem, gdyż główną rolą, ale i szansą kolei są przewozy aglomeracyjne. Niestety, samorząd najwyraźniej przeliczył się z kosztami i wprowadzając w jednym miejscu świetną ofertę, w drugim ją psuje. I to w dodatku na swojej najbardziej dochodowej trasie Katowice - Częstochowa. Tak nie można! Cięcia mogą wkrótce obrócić się przeciw pomysłodawcy: nawet niewielkie ograniczenie oferty grozi drastycznym odpływem pasażerów. Mechanizm jest prosty: gdy mamy pociąg co godzinę lub częściej, zawsze zdążymy na jakieś połączenie. Ale jeśli spóźnimy się na dany kurs, a kolejny jest za dwie godziny - to następnym razem wsiądziemy we własny samochód. Efekt: zatłoczone drogi, mniejsze wpływy z biletów, a przez to większa dotacja dla przewoźnika. Marszałek, nie mając takiej kwoty, wytnie zapewne następne pociągi. Wtedy kolejni pasażerowie odejdą... itd. itd.

źródło: Gazeta Wyborcza

możliwość komentowania została wyłączona