z kraju artykuł

Białystok: Pociągi się wykolejają

Ewa Sokólska, Gazeta Wyborcza,

dodane przez kasiek007

PKP Cargo nie ma pieniędzy na odprawy dla zwalnianych pracowników. W Białymstoku pracę ma stracić co najmniej 200 osób, w całym kraju 5-7 tysięcy.
Powodem jest spadek zamówień na przewozy towarowe. W ubiegłym roku spółka przetransportowała ok. 139 mln ton towaru, a w tym planuje jedynie 111 mln ton i to nie wiadomo, czy wszystkie zlecenia dojdą do skutku. Niektórzy zleceniodawcy już sygnalizują PKP Cargo, że mogą zmniejszyć liczbę planowanych do przewozu ładunków, ponieważ sami mają mniej zleceń.

- Sytuacja zakładu jest tragiczna. Jeszcze nie wiadomo, jak to wpłynie na funkcjonowanie białostockiego zakładu. Analizy jeszcze trwają - mówi Jerzy Stepaniuk z branżowych związków zawodowych, który kilka dni temu wrócił z Warszawy, gdzie trwały rozmowy nad sytuacją w PKP Cargo.
Ze wstępnych wyliczeń wynika, że w Białymstoku z pracą pożegna się co najmniej 200 osób z 1300 zatrudnionych. Redukcje mają rozpocząć się zaraz po ustaleniu pakietu socjalnego, który obejmie zwalnianych.

- Problemem polega na tym, że zakład nie ma pieniędzy. Uruchomienie odpraw byłoby jednoznaczne z ogłoszeniem przez zakład upadłości. Z drugiej strony nie możemy pozwolić na zwolnienie ludzi, nie dając im pieniędzy. Szukamy więc ratunku gdzie indziej. Trwają rozmowy na szczeblu rządowym - dodaje Stepaniuk.

Przez najbliższe dwa tygodnie 130 pracowników PKP Cargo będzie na tzw. postojowym, które wynosi 60 proc. dziennej stawki.

Według ekspertów skala zwolnień w spółce mogła być jeszcze wyższa, gdyby PKP Cargo nie przekazało w ubiegłym roku PKP Intercity i PKP Przewozy Regionalne części lokomotyw wraz z 5 tys. pracowników.

Zmniejszenie i tak małej liczby przewozów towarowych może okazać się tragiczne w skutkach także dla Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego w Łapach. PKP Cargo, największy klient zakładów, już wstrzymał wszystkie przetargi na remont wagonów. W ramach oszczędności naprawia je we własnych warsztatach. Tymczasem z powodu braku zleceń 720-osobowa załoga łapskiego ZNTK została wysłana na dwutygodniowe bezpłatne urlopy. Jeśli przez ten czas szefostwo nie znajdzie nowych zleceń, to prawdopodobnie zakład upadnie.

Łapskie Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego istnieją od 1862 r. To po zlikwidowanej w ubiegłym roku Cukrowni Łapy największy pracodawca w mieście. W tej chwili ma już prawie 18 mln zł długów.

źródło: Gazeta Wyborcza

brak komentarzy