z kraju artykuł

Zebrzydowice: Zebrzydowice wstydzą się dworca kolejowego

STELA gazetacodzienna.pl, Gazeta Wyborcza,

dodane przez kasiek007

Zalany moczem korytarz, brudne szyby i siedzenia, brak poczekalni z prawdziwego zdarzenia - na te "atrakcje" skazani są podróżni, wsiadający do pociągu lub wysiadający z niego, na stacji w Zebrzydowicach. - Rozmowa z koleją to jak mówienie dziada do obrazu - denerwuje się Andrzej Kondziołka, wójt Zebrzydowic.
Choć Zebrzydowice to mała miejscowość, stacja, dzięki położeniu na skrzyżowaniu szlaków kolejowych, ma charakter międzynarodowy. Zatrzymują się na niej pociągi kursujące między aż czterema stolicami - Budapesztem, Pragą, Warszawą i Wiedniem. Sama stacja przypomina jednak chlew, a nie miejsce, gdzie wysiadają i wsiadają ludzie z całej Europy. Stację dobrze zna Władysława Magiera, przewodniczka cieszyńskiego oddziału PTTK. - To nie wystawia nam dobrego świadectwa przed turystami, którzy przyjeżdżają do naszego kraju. Problemem jest nie tylko strona wizualna, brak usług, ale brak udogodnień dla pasażerów. Kiedy wsiadałyśmy do pociągu w Warszawie, to podłoga w pociągu była na takim samym poziomie jak na peronie. Tutaj trzeba zejść po schodkach, co przy ciężkich bagażach wcale nie jest takie proste - mówi cieszyńska przewodniczka.

Mieszkańcy podzielają zdanie przyjezdnych. "Syf", "bałagan" - to najdelikatniejsze z określeń przygranicznej stacji. Kiedy ostatnio odwiedziliśmy obiekt, część korytarza była zalana moczem, w "poczekalni" zwyczajnie śmierdziało. Nic dziwnego, że w środku było pusto. Kolej do działania próbowały zmusić władze gminy.

- Dworzec powinien być wizytówką, a dziś przynosi nam wstyd. Mamy wiele zastrzeżeń do tego, jak kolej dba o swój majątek. Efekt jest taki, że dziś wypada to miejsce omijać z daleka - nie kryje Andrzej Kondziołka, wójt Zebrzydowic.

W walce z koleją gminie nie udało się nic ugrać. Dziś wójtowi pozostało jedynie sypanie barwnymi porównaniami. - To jest głos wołającego na puszczy, albo mówienie do obrazu, który przyjmuje do wiadomości, ale niewiele robi - dodaje włodarz z Zebrzydowic.

Czy można dziwić się wójtowi? Na dworcu wisi kartka, że właścicielem obiektu są PKP S.A. - Zakład Gospodarowania Nieruchomościami w Katowicach, administratorem zaś PKS S.A. Rejon Administrowania i Utrzymania Nieruchomości w Rybniku. Podany jest także numer do samych Zebrzydowic. Kiedy próbowaliśmy się skontaktować z koleją, żaden numer nie odpowiadał, a w jednym przypadku włączał się faks...

źródło: Gazeta Wyborcza

możliwość komentowania została wyłączona