z kraju artykuł

Kraków: Dworzec: Nieruchome schody do piekła

Barbara Suchy, Gazeta Wyborcza,

dodane przez Bauer

Nieoznaczone wyjścia, niedziałające schody ruchome, zepsute przyciski w windach to wciąż najbardziej charakterystyczne elementy na krakowskim Dworcu Głównym.
Rok temu pisaliśmy o ogólnopolskiej akcji dziennikarzy sprawdzających stan polskich dworców. Kraków wypadł wtedy bardzo blado. Od tego czasu niewiele się zmieniło. Krakowski dworzec wciąż przypomina labirynt. Brak tam jakichkolwiek oznaczeń, a jeśli już są, każą nam robić pętle i prowadzą do punktu wyjścia.

Na pierwszym peronie są windy i schody ruchome, by ułatwić życie podróżującym, ale wciąż są problemy z ich działaniem. Nowymi schodami, mającymi połączyć płytę peronu ze stacją szybkiego tramwaju, dostać się można tylko ze stacji na peron. W dół schody nie działają. Obok jest też winda, którą wyjechać można tylko na górny parking, bo przycisk ze strzałką w dół nie działa. Można oczywiście liczyć, że się zatrzyma, bo ktoś będzie chciał wysiąść na peronie.

Kiedy już wsiądziemy do windy, można wybierać między pięcioma poziomami opisanymi markerem przez któregoś ze zirytowanych pasażerów. Poziom -2, na którym znajdują się pomieszczenia przyszłego dworca kolejowego, został zgryźliwie określony jako "piekło". Być może ze względu na panujący tam brud i bałagan. Napisy przez niektórych mogłyby zostać uznane jako akt wandalizmu, ale to jedyna wskazówka, gdzie jechać. Całość dopełnia zapach przypominający ten z dworcowej toalety.

Podobny chaos panuje na dworcu PKS. We wtorek wreszcie zostały naprawione ruchome schody prowadzące na górną płytę dworca. - Często podróżuję i co rusz schody nie działają. Nie wiem, po co zostały zbudowane, skoro i tak do niczego nie służą - denerwuje się Zbigniew Marszałek. - Poza tym na dworcu nie ma żadnego oznaczenia prowadzącego do tramwaju. Wyszedłem złym tunelem, więc wróciłem i trafiłem na te koszmarne schody.

Na dworcu są dwie windy, którymi turysta nieznający kierunku może jeździć w kółko pomiędzy jego poziomami. Z dolnej płyty można znaleźć drogowskaz prowadzący w górę do centrum i dworca PKP, ale po wyjechaniu trzeba długo szukać kolejnych wskazówek. Na ścianie dworca jest tablica prowadzącą w bliżej nieokreślonym kierunku. W stronę szybkiego tramwaju nie ma natomiast ani jednego znaku. Nie mówiąc już o oznaczeniach w języku angielskim.

O ile polscy turyści jakoś sobie radzą, to obcokrajowcy są całkiem zdezorientowani. Częsty widok to bezradnie stojąca osoba z wielkimi walizkami przed schodami prowadzącymi do górnej części dworca PKS i zastanawiająca się, co zrobić, by trafić do centrum.

Niewiele wskazuje, by do czasu zbudowania podziemnego dworca sytuacja miała się zmienić. Władze miasta przewidują, że inwestycja ma zakończyć się w 2011 roku.

źródło: Gazeta Wyborcza

brak komentarzy