region szczeciński artykuł

Koszmarna podróż z Warszawy do Szczecina

Andrzej Kraśnicki jr, Gazeta Wyborcza,

dodane przez paki; zmodyfikowane

Fatalny debiut kolejowej spółki Przewozy Regionalne na nowej trasie. Pasażerowie jechali nieogrzewanymi wagonami z dziurawymi oknami i wysmarowanymi kałem toaletami
To miał być cios w konkurencyjne PKP Intercity. Należąca do samorządów spółka kolejowa Przewozy Regionalne, operująca przede wszystkim pociągami podmiejskimi, postanowiła wejść na linię Warszawa-Szczecin, oferując bilety o 20 zł tańsze. Debiut nastąpił w niedzielę, wraz z wejściem nowego rozkładu jazdy.

- To jakiś koszmar! Z czymś takim dawno się nie spotkałem - zaalarmował nas Jędrzej Wijas, szczeciński radny SLD, który zadzwonił do nas po tym, jak pociąg wyruszył z Warszawy.

Skład z piętrowymi wagonami wtoczył się na stację Warszawa Centralna z półgodzinnym opóźnieniem. Kiedy pasażerowie do niego wsiedli, okazało się, że nie działa ogrzewanie.

- Konduktorzy powiedzieli, że trudno, że może da się coś zrobić w Poznaniu - relacjonował Wijas. - Sprawiali wrażenie, że niezbyt się tym przejmują. Poczuliśmy się zlekceważeni.

Kiedy pociąg ruszył, zrobiło się jeszcze zimniej, bo mroźne powietrze zaczęło wdzierać się przez niedające się domknąć okna i szpary przy framugach, prowizorycznie pozapychane gazetami. Kilkudziesięciu pasażerów okutało się, w co tylko mogło. Na zdjęciach przesłanych przez radnego, widać kogoś, kto wpakował się w śpiwór. Do toalety lepiej było nie wchodzić.

- Cuchnąca, wysmarowana kałem, bez wody w umywalce i to już na stacji Warszawa Centralna - relacjonował Wijas.

Zadzwoniliśmy do Andrzeja Chańko, dyrektora oddziału Przewozów Regionalnych w Szczecinie.

- Wiem, że pociąg ma opóźnienie, bo były jakieś problemy z ogrzewaniem - przyznał dyrektor. Informacja, że problemy nie ustąpiły, a stan wagonów pasażerowie porównują do bydlęcych zmartwiły dyrektora.

- Niedobrze. Musimy je jakoś doprowadzić do porządku, przed kursem powrotnym do Warszawy - powiedział Chańko.

Dyrektor obiecał, że ustali, kto w spółce (a raczej, który z jej oddziałów) odpowiada za stan składu.

Jędrzej Wijas zapowiedział nam, że zwróci się do przewoźnika o zwrot pieniędzy za bilet.

- Za 45 zł nie oczekuję luksusów i klimatyzacji, może być nawet wagon piętrowy, ale to co zaoferowano pasażerom, to jakiś skandal - mówi radny.

źródło: Gazeta Wyborcza

55 komentarzy