z kraju artykuł

Trójmiasto: Nowy rozkład PKP. Wolniej przez roboty, których nie ma

Michał Tusk, Gazeta Wyborcza,

dodane przez kasiek007

Miała być rewolucja, a jest kompromitacja. Kolej od dwóch miesięcy zapowiadała, że od nowego rozkładu jazdy pociągi z Trójmiasta do stolicy pojadą szybciej. Rozkład wszedł w życie wczoraj, a czas jazdy się wydłużył. Kolejarze tłumaczą się robotami torowymi, których nie ma.
Zapowiedzi były obiecujące. Już w czerwcu rzecznik Polskich Linii Kolejowych Krzysztof Łańcucki deklarował: - Od grudnia najszybsze pociągi z Gdańska do Warszawy Centralnej dojadą w równe 4 godziny.

Przez cały miniony rok podróż na tym odcinku trwała co najmniej 4,5 godziny.
Potem padały kolejne potwierdzenia. O szybszej podróży w oficjalnych komunikatach pisał przewoźnik PKP Intercity. W końcu, gdy kolej opublikowała nowy rozkład w internecie, zapowiadaną rewolucję można było zobaczyć na własne oczy. Aż do zeszłego tygodnia. W nocy z czwartku na piątek, na dwa dni przed wejściem w życie, rozkład wywrócono do góry nogami. Zmieniły się godziny odjazdów i przyjazdów, ale przede wszystkim czas podróży do Warszawy - znów to aż 4,5 godziny.

- Możemy tylko przeprosić pasażerów. Sami jesteśmy zaskoczeni zmianami wprowadzonymi przez Polskie Linie Kolejowe - mówił w piątek rzecznik PKP Intercity Paweł Ney.

- Wcześniejszy rozkład jazdy to było ogólne założenie, które modyfikujemy zależnie od prowadzonych na linii Gdańsk-Warszawa robót torowych - tłumaczy się z kolei Łańcucki.

Dlaczego pasażerowie dowiedzieli się o tym dopiero na dwa dni przed wejściem w życie nowego rozkładu? - Za rozkład jazdy w internecie odpowiada Telekomunikacja Kolejowa. Być może nastąpiło opóźnienie we wprowadzaniu zmian - rozkłada ręce Łańcucki.

Dopytujemy: a co dokładnie spowodowało wydłużenie czasu jazdy? Łańcucki: - Odpowiem we wtorek.

Sami dotarliśmy jednak do kolejowych telegramów służbowych, z których wynika, że powodem nagłych zmian w rozkładzie są: rozpoczęcie kolejnego etapu modernizacji pomiędzy Ciechanowem a Nasielskiem i zamknięcie obu torów pomiędzy Pszczółkami a Tczewem (według zmienionego rozkładu pociągi mają jechać przez stację towarową Zajączkowo Tczewskie). Co ciekawe, ten drugi remont zacznie się dopiero za miesiąc!

- Niestety to normalne. Już wielokrotnie zdarzało się, że zmieniano rozkład z powodu remontu, którego nie było. Taki jest obieg informacji na kolei - mówi nam anonimowo jeden z pracowników PLK. - Rozkłady na remonty tworzy się w najprostszy sposób - wydłużając czasy przejazdu, zamiast takiego uregulowania ruchu pociągów, by te najważniejsze, jak np. InterCity Kaszub, traciły jak najmniej czasu. Do tego na PKP obowiązuje archaiczny przepis o ograniczaniu prędkości pociągów w rejonie robót torowych. W Niemczech podczas remontów czynny tor osłania się specjalnym płotkiem mocowanym do podkładów, a pociągi mkną po nim z maksymalną prędkością - opowiada kolejarz.

źródło: Gazeta Wyborcza

możliwość komentowania została wyłączona