z kraju artykuł

Śląskie: Szybka kolej na lotnisko. I już zaczęły się schody

Tomasza Głogowski, Gazeta Wyborcza,

dodane przez Jasiek

Jeżeli marszałek i wojewoda wspólnie nie zaczną przekonywać mieszkańców okolicznych gmin do zgody na budowę szybkiej kolei do Pyrzowic, to ta nigdy nie powstanie. Mamy już opóźnienie w wyborze trasy, bo ludzie poczuli się zlekceważeni i powiedzieli "nie". Ja się im nie dziwię.
Jeszcze kilka miesięcy temu cieszyliśmy się, że dosłownie rzutem na taśmę znalazły się pieniądze na stworzenie całej dokumentacji techniczno-projektowej szybkiej kolei z Katowic do Pyrzowic. Dla aglomeracji ta inwestycja może być przełomowa. Inni będą mieli po Euro 2012 piękne stadiony, nam zostanie zmodernizowany, ale jednak mocno już leciwy Stadion Śląski. Dlatego ten żal mogłaby nieco osłodzić szybka kolej, potężna inwestycja zakładająca budowę 38 km trasy z Katowic, przez Chorzów Batory, Bytom Rozbark, Piekary Śląskie, do Pyrzowic. Mogłaby, ale...

No właśnie. Jak to już u nas bywa, budowa jeszcze się nie zaczęła, a już się opóźnia! PKP Polskie Linie Kolejowe zobowiązały się, że do końca roku przedstawią marszałkowi ostateczny przebieg trasy. A projektu jak nie było, tak nie ma. Może będzie w styczniu, a może w lutym.

Choć - jak się dowiedziałem - są już podobno cztery warianty przebiegu trasy, to tak jakby nie było ich wcale. Dlaczego? Otóż na żaden z nich nie zamierzają zgodzić się mieszkańcy okolicznych gmin. Ludzie nie chcą słyszeć o wyburzeniach domów, wyprowadzce w inne miejsce czy chociażby zwykłych uciążliwościach związanych z kursowaniem pociągów. - Szybka kolei to zmasowany atak na nasze szkoły, kościoły i domy kultury - pomstują mieszkańcy Bobrownik czy Ożarowic. I tak od kilku miesięcy.

Nie mam nawet pretensji, że PKP PLK nie potrafią przekonać ludzi, bo kolejarze w tej sprawie zawsze będą na straconej pozycji jako wcielenie wszelkiego zła. Ale zaszokowały mnie relacje mieszkańców, którzy pytali mnie niedawno: Dlaczego nie przyjadą do nas marszałek i wojewoda? Dlaczego nie wytłumaczą nam, o co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego wysyłają tylko kogoś z PKP, a sami chowają głowy w piasek? Na zebraniu wiejskim mieli być urzędnicy z urzędu marszałkowskiego. W ostatniej chwili odwołali wizytę i nie przyjechali! Czy pan coś z tego rozumie?

Nie rozumiem. Jeżeli tak wyglądają "konsultacje społeczne" i ustalanie trasy pod szybką kolej, to co będzie, jak przyjdzie do wysiedleń i wyburzeń domów? Bitwa z policją albo ochroniarzami? Już widzę te protesty, pikiety i blokady. Czy urzędników niczego nie nauczyła budowa drogi ekspresowej na lotnisko w Pyrzowicach, gdy zlekceważenie racji miejscowego przedsiębiorcy omal nie doprowadziło do zablokowania gotowej już ekspresówki? Czy mało mamy w regionie awantur o budowę autostrady A1, która zresztą i tak nie będzie gotowa w terminie?

Dlatego jestem przekonany, że jeżeli marszałek i wojewoda, bez oglądania się na podział kompetencji, nie zaczną wspólnie przekonywać ludzi do zgody na budowę szybkiej kolei do Pyrzowic, to ta inwestycja nigdy nie powstanie. Kolej na lotnisko utknie gdzieś w gąszczu papierów i politycznych gier. Panie Marszałku, Panie Wojewodo. Wsiądźcie w samochód i pojedźcie do ludzi mieszkający w okolicach lotniska. Użyjcie swego autorytetu i wytłumaczcie mieszkańcom, co mogą stracić, a co zyskać. Na jakie odszkodowania mogą liczyć, a co będą musieli poświęcić. Jestem przekonany, że przeciwników szybkiej kolei będzie znacznie mniej.

źródło: Gazeta Wyborcza

możliwość komentowania została wyłączona