region szczeciński artykuł

Pociąg stanął, światlo zgasło. Jazda z Przewozami Regionalnymi

Jakub Ziębka, Gazeta.pl,

dodane przez zack1989

Awaria pociągu. W całym składzie nie ma światła. Podróżni nie wiedzą, co robić. Po kilkunastu minutach pada komenda: "wysiąść z pociągu". Żeby przeżyć taką przygodę, wystarczy wyruszyć w (niedaleką) podróż składem Przewozów Regionalnych.
Ludzie posłusznie wysiadają. Okazuje się, że skład dalej nie pojedzie. Pasażerowie mają przesiąść się do pociągu, który zatrzyma się na innym peronie. Ale na ten peron nie ma przejścia - szlaban między peronami jest zamknięty. Nie wiadomo, czy go zignorować. Nie wiadomo, o której będzie pociąg "zastępczy". Zimno. Pada śnieg.

- W nowym rozkładzie jazdy [wszedł w życie w niedzielę - red.] poprawiliśmy komunikację pomiędzy miastami, wydłużyliśmy relacje pociągów i uruchomiliśmy nowe połączenia - chwalił się na czwartkowej konferencji prasowej Andrzej Chańko, dyrektor Zachodniopomorskiego Zakładu Przewozów Regionalnych.

Niestety, nie idzie to w parze z jakością usług oferowanych przez przewoźnika. Do pociągu Regio (osobowy) relacji Poznań - Szczecin wsiadłem w Choszcznie. Był pierwszy dzień obowiązywania nowego rozkładu. Podróż wypełnionym po brzegi pociągiem miała trwać godzinę i szesnaście minut. "Da się wytrzymać" - pomyślałem.

Nie sądziłem wtedy, że do Szczecina dotrę po prawie trzech godzinach. Innym pociągiem.

Problemy zaczęły się między Kolinem a Stargardem. W pewnym momencie pociąg stanął. Po chwili w całym składzie zgasło światło. Nikt nie poinformował nas dlaczego. Kilka minut później pociąg ruszył. Nie zajechał jednak daleko.

Za Stargardem skład znowu się zatrzymał. Po raz kolejny zgasły wszystkie światła. Dopiero po kilkunastu minutach uzbrojony w latarkę konduktor rzucił w naszą stronę: - Dalej już nie pojedziemy, proszę przejść na inny peron, tam niedługo podjedzie jakiś pociąg i zabierze was do Szczecina. Okazało się, że jesteśmy w Zdunowie.

Wysiedliśmy z pociągu. Na drugi peron nie było jak przejść - drogę zagradzał zamknięty szlaban. Czekaliśmy, ale wciąż się nie podnosił. Nikt z obsługi pociągu nie był nami zainteresowany. Zaryzykowaliśmy przejście pod szlabanem. Na szczęście nie przejeżdżał żaden pociąg.

Na peronie, przy padającym śniegu i na mrozie, czekaliśmy kilkadziesiąt minut. Mijały nas kolejne pociągi. Nie zatrzymywały się. Nikt nie poinformował nas, kiedy dotrzemy na docelową stację. W końcu zatrzymał się pociąg osobowy. Był zatłoczony. Dopchaliśmy go do pełna. Stłoczeni jak sardynki dojechaliśmy do Szczecina. Podróż trwała dwa razy dłużej niż powinna.

Jak całą sytuację komentują Przewozy Regionalne? - Na trasie doszło do awarii przetwornicy - tłumaczy Andrzej Chańko. - Dlatego pociąg nie mógł jechać dalej i nie działało światło. Jednak w takiej sytuacji kierownik pociągu powinien od razu poinformować pasażerów, że nastąpiła awaria i wskazać, co dalej mają robić. Powinien czuwać nad ich bezpieczeństwem. Ludzie nie powinni przechodzić pod opuszczonym szlabanem. Wdrożyliśmy już dochodzenie, będziemy wyjaśniać, jakie ewentualne błędy popełnił nasz kierownik pociągu. Zwróciłem się też do Wielkopolskiego Zakładu Przewozów Regionalnych, żeby nie wypuszczali na tę trasę przestarzałych taborów EN57.

źródło: Gazeta.pl

8 komentarzy