region szczeciński artykuł

Jednak strajk. Pociągi staną na dwie godziny

Jolanta Kowalewska, Gazeta.pl,

dodane przez Mareczek; zmodyfikowane

Związkowcy ze spółki Przewozy Regionalne nie dogadali się z szefostwem firmy w sprawie podwyżki płac. To oznacza, że we wtorek od siódmej do dziewiątej rano nie będą jeździły pociągi tego przewoźnika.
Przewozy Regionalne obsługują głównie lokalne linie ale też krajowe. Rano lepiej nie wsiadać do pociągów ze znaczkiem "REGIO" "InterREGIO" i "REGIOEkspres" - to one należą do Przewozów Regionalnych, których załoga będzie strajkować.

Na szczęście dla podróżnych pociąg nie będzie mógł zatrzymać się w szczerym polu - musi dojechać do najbliższej stacji.

- Wybraliśmy najmniej dokuczliwy dla podróżnych okres i godziny - mówi Leszek Miętek, przewodniczący Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych, która organizuje strajk. - To okres kiedy dzieci i młodzież nie dojeżdżają już do szkół, to godziny po porannym szczycie, nasi pasażerowie zdążą dotrzeć na szóstą czy siódmą rano do pracy.

Spółka przygotowała listę pociągów zagrożonych . Jest na niej między innymi pociąg Barbakan, który we wtorek o 6.10 wyruszy z Krakowa do Świnoujścia. Kłopoty mogą też spotkać pasażerów, którzy o szóstej rano wsiądą do pociągu relacji Poznań-Świnoujście, czy Warszawa-Świnoujście - odjeżdża o 6.45.

Ze stacji Szczecin-Główny mogą nie odjechać dwa poranne pociągi do Świnoujścia - te, które według rozkładu jazdy powinny ruszyć o 7.25 i 8.20. Nie wiadomo czy o 7.45 odjedzie pociąg do Ustki. Są obawy, że spóźnione przyjadą: pociąg z Kamienia Pomorskiego (planowo powinien być o 7.18), z Koszalina (powinien być o 7.25 ) i Szczecinka, który według rozkładu na stację Szczecin-Główny ma wjechać o ósmej rano.

Spółka Przewozy Regionalne w całym kraju zatrudnia 13,5 tys. pracowników.

- Myślę, że większość przyłączy się do strajku - mówi Miętek.

Związkowcy strajkują, bo chcą podwyżki płacy zasadniczej średnio o 280 zł brutto na osobę. Zarząd spółki godzi się najwyżej na 130 zł.

- Strajkujemy, bo spółka dryfuje - mówi Miętek. - Marszałkowie województw, którzy są jej właścicielem zachowują się jak ojcowie z patologicznej rodziny. Zamiast dbać o Przewozy Regionalne tworzą własne lokalne spółki przewozowe. Nie są w stanie wypracować wspólnej strategii rozwoju. Marnują publiczne pieniądze.

W poniedziałek szefostwo firmy wyjaśniało w Warszawie na konferencji prasowej, że strata Przewozów Regionalnych za 2011 rok ma wynieść 30 mln zł, wzrośnie do ponad 40 mln zł, jeśli pracownicy dostaną podwyżki, których domagają się związki.

Przewozy Regionalne samorządom przekazane zostały w 2008 roku z zadłużeniem w wysokości 180 mln zł. Jak podał w poniedziałek zarząd firmy, to zadłużenie sięga obecnie 550 mln zł.

Związkowcy zapowiadają, że jeżeli nadal nie dojdzie do porozumienia w sprawie podwyżki płac to może dojść do strajku generalnego.

źródło: Gazeta.pl

Przeczytaj również: Strajk na kolei. We wtorek pociągi mogą stanąć (1.07.2011)

brak komentarzy