region szczeciński artykuł

W pociągu nie było maszynisty. Czekali ponad godzinę

Anna Miszczyk, GS24.pl,

dodane przez MQ; zmodyfikowane

Skład TLK z Katowic do Świnoujścia na dworzec w Szczecinie przyjechał 20 minut po czasie. Kolejne 70 minut stał na stacji. Konduktor nie wiedział, gdzie jest maszynista.
Pani Justyna, gimnazjalista z Wrocławia postanowiła wybrać się na wakacje do Międzyzdrojów. Zamierzała wyjechać pociągiem TLK z Wrocławia, w poniedziałek o godz. 22.36. W Międzyzdrojach miała być następnego dnia o godz. 8.02. Już jednak z Wrocławia pociąg ruszył około kwadransa później. Na dworcu w Szczecinie Głównym był z dwudziestominutowym opóźnieniem. Stanął i już nie ruszył.

Na dworcu w Szczecinie siedząc w przedziale pani Justyna słyszała zapowiedzi, że przyjechały dwa kolejne pociągi TLK do Świnoujścia. Zastanawiała się, czy do któregoś z nich się nie przesiąść. Nie było jednak wiadomo, który odjedzie szybciej. Zapowiedziano, że pociąg którym właśnie podróżuje, ruszy o 7.11 (z rozkładu wynikało, że to miał być kolejny pociąg TLK). Później wyglądało, że odjazd będzie o 7.27 (to także, według rozkładu, miał być kolejny pociąg TLK).

- To pojedziemy dziś?- krzyczeli do konduktora zniecierpliwieni podróżni.

Pani Justyna także zadała to pytanie.

- Konduktor powiedział, że nie wie, bo nie ma maszynisty - mówiła po powrocie do przedziału.

Była godzina 7.20. Pani Justyna wybrała się na przód pociągu.

- W lokomotywie rzeczywiście nikogo nie ma - poinformowała po kilku minutach.

Z megafonu słychać było zapowiedź kolejnego pociągu do Świnoujścia. Odjeżdżał o 7.56. Trzeba by jednak na niego kupować osobny bilet, bo należał do Przewozów Regionalnych.

Pani Justyna kolejny raz zapytała konduktora o czas odjazdu. Tym razem usłyszała, że trzeba poczekać na pociąg z Warszawy, z którego przesiądą się podróżni, i jeszcze na wolny tor. Pociąg Przewozów Regionalnych i inny TLK do Świnoujścia odjechały, a ten, w którym siedziała pani Justyna, mimo że od tamtych wcześniejszy, stał na dworcu nadal.

Sygnał do odjazdu pociąg pani Justyny dostał dopiero minutę po ósmej. Upłynęło 90 minut od godziny podanej w rozkładzie jazdy. W Międzyzdrojach pani Justyna była krótko przed godziną 10. Wliczając spóźnienia i postoje podróż pociągiem TLK ze Szczecina do Świnoujścia (111 kilometrów) trwała 3 godziny i 13 minut.

Skontaktowaliśmy się z PKP Intercity, który obsługuje pociągi TLK.

- Sprawdziliśmy i rzeczywiście dziś poranny pociąg ze Szczecina do Świnoujścia odjechał ze stacji z opóźnieniem - potwierdza Beata Czemerajda z PKP Intercity. - Powodem opóźnienia były niekorzystne warunki pogodowe (burze), jakie nad ranem wystąpiły w okolicach miejscowości Krzyż. Spowodowały one zatrzymanie ruchu kolejowego na ok. 50 minut, przez co maszynista, który docelowo miał prowadzić pociąg do Świnoujścia, dotarł do Szczecina później.

Beata Czemerajda przyznaje, że grafiki pracy maszynistów i konduktorów układane są tak, że nie prowadzą oni pociągów od stacji początkowej do końcowej, ale jedynie na odcinkach, przesiadając się z jednego składu pociągu na drugi.

- Na przykład maszynista czy konduktor naszej szczecińskiej sekcji nie prowadzi pociągu ze Szczecina aż do Warszawy - mówi Beata Czemerajda. - Przejazd tam i z powrotem zabrałby zbyt dużo czasu, a czas pracy musi podlegać ograniczeniom kodeksu pracy. Najczęściej szczecińska drużyna dociera do Poznania tam przesiadając się na kolejny pociąg, tym razem wracający do Szczecina. W naszym porannym przypadku maszynista przydzielony do prowadzenia pociągu ze Szczecina do Świnoujścia nie dotarł na czas, ponieważ wcześniej prowadził pociąg, który z powodu burzy do stacji Szczecin dotarł z opóźnieniem. Naszych pasażerów za wspomniane opóźnienie serdecznie przepraszamy.

źródło: GS24.pl

3 komentarze