region szczeciński artykuł

Leniwy pociąg Polska-Niemcy. Jeszcze długo nie będzie szybciej?

Bartosz T. Wieliński, Gazeta.pl,

dodane przez paki; zmodyfikowane

W przyszłym tygodniu Polska i Niemcy podpiszą dwie brakujące umowy, dzięki którym będzie można szybciej modernizować kolej na pograniczu. Ale niemiecki minister transportu nie będzie się spieszył.
Podróż pociągiem ze Szczecina do stolicy Niemiec trwa dziś ponad dwie godziny. To wina Niemców, bo do tej pory nie wyremontowali sporej części trasy i jej nie zelektryfikowali. Po niemieckiej stronie remontu i elektryfikacji wymagają również linie kolejowe łączące Wrocław z Berlinem oraz Dreznem. Przed wojną podróż między stolicą Dolnego Śląska a Berlinem trwała tylko trzy godziny. Dziś pociąg wlecze się pięć godzin. Do Drezna z Wrocławia jedzie się ponad trzy godziny. Gdyby linię zmodernizowano, zaoszczędzono by około godziny. O tych problemach "Gazeta" pisała na początku października.

Czy jest szansa na poprawę?



O sprawie samorządowcy we wschodnich Niemczech nie chcą rozmawiać pod nazwiskiem. Rzecznicy prasowi ministerstw w graniczących z Polską landach nabierają zaś wody w usta. - Nie chcemy sporów z Berlinem. Najważniejsze jest to, że umowy z Polską zostaną wreszcie podpisane - mówią nasi rozmówcy w Brandenburgii.

Chodzi o tzw. polsko-niemiecką umowę ramową o ruchu kolejowym i umowę o modernizacji połączenia Szczecin - Berlin. Z naszych informacji wynika, że obydwie mają zostać podpisane 14 listopada, podczas polsko-niemieckich konsultacji międzyrządowych w Berlinie. Pierwsza umowa ma zastąpić porozumienie zawarte jeszcze w czasach NRD, dzięki czemu na pograniczu ma przybyć nowych lokalnych połączeń. Dzięki drugiej podróż ze Szczecina do stolicy Niemiec ma skrócić się do ponad godziny.

Ale lepiej ma być dopiero za osiem lat, a niewykluczone, że nawet później. Według naszych informacji polskiej dyplomacji nie udało się przekonać Niemców, by zapisane w umowie zdanie o tym, że strony "chcą zmodernizować linię do 2020 r.", zamienić na bardziej restrykcyjne zobowiązanie.

Sprawa bulwersuje Warszawę, bo po polskiej stronie linie dzięki unijnym dotacjom dawno wyremontowano. - Niemcy przez swoją bezczynność odcinają nas od Europy - irytują się polscy dyplomaci. Ich zdaniem nasi sąsiedzi nie modernizują linii kolejowych na pograniczu, bo wschodnie Niemcy dla Deutsche Bahn to prowincja, na której nie zarobi na pasażerach.

- Jest mi niemal wstyd, gdy słyszymy oferty, że polska strona udzieli kredytu na modernizację połączenia Berlina ze Szczecinem - mówił kilka dni temu PAP Peter Ramsauer, niemiecki federalny minister transportu. Dodawał jednak, że rozbudowa kolei na pograniczu nie jest dla niego priorytetem i nie ma na nią pieniędzy.

Niemcy nie mają unijnych dotacji na kolej



Minister Ramsauer żalił się, że Niemcy w przeciwieństwie do Polaków nie mają do dyspozycji tak hojnych unijnych dotacji. - Wszystko, co zbudowano po polskiej stronie w infrastrukturze kolejowej, zostało sfinansowane w ponad 50 proc. ze środków europejskich. A z tych ponad 50 proc. około 30 proc. finansują niemieccy podatnicy. Gdybym miał te pieniądze, które idą przez Brukselę na infrastrukturę w innych krajach, to już dawno moglibyśmy zbudować połączenia kolejowe w kierunku Polski - żalił się dziennikarzom.

Ta wypowiedź wywołała w polskim MSZ konsternację. - To nieprawda. Przecież Unia Europejska hojnie wspiera odbudowę wschodnich Niemiec. W tym budżecie dostali ponad 15 mld euro. Gdyby Berlin chciał zmodernizować kolej, toby to zrobił - mówi nam polski dyplomata.

- Pieniądze na linię Berlin - Szczecin były w 2006 r., ale wówczas rząd Jarosława Kaczyńskiego nie był zainteresowany modernizacją tej linii. To się zmieniło, gdy premierem został Donald Tusk, ale wtedy u nas zaczęto inwestować w zachodnich Niemczech. A teraz w ogóle jest kryzys - mówi samorządowiec z Brandenburgii. - Nam zaś jest wstyd, że między trzymilionowym Berlinem i najbliższą polską metropolią, którą jest Szczecin, jeździ tak mało pociągów, a podróż trwa tak długo. Powinniśmy przekonywać ludzi do jeżdżenia koleją, ale przez zaniedbania polityków oni wolą korzystać z mikrobusów - dodaje.

Stan połączeń kolejowych z Polską irytuje także władze Saksonii. Tamtejszy minister gospodarki Sven Morlok zaapelował do federalnego ministra transportu i do Deutsche Bahn, by zmodernizowano połączenie między Dreznem a przejściem granicznym w Zgorzelcu, skąd pociągi już po wyremontowanej trasie jadą do Wrocławia. Na razie niemiecka kolej nie ma takiej inwestycji w planach.

źródło: Gazeta.pl

brak komentarzy