region szczeciński artykuł

Leo Express nie powalczy z Pendolino. Chce Poznania

jm, Rynek Kolejowy,

dodane przez zack1989; zmodyfikowane

Miała być konkurencja na torach i poważne zagrożenie dla nowej marki EIC Premium. Jednak wymagany przepisami unijnymi "otwarty dostęp" do torów wcale nie jest taki otwarty. Czeski Leo Express na razie rezygnuje z pociągów rel. Warszawa - Kraków/Katowice. Ale wciąż jest szansa na konkurencję w ciągu Warszawa - Poznań - Szczecin.
O tym, że Leo Express chce stworzyć w Polsce konkurencję dla PKP Intercity "Rynek Kolejowy" informował jako pierwszy. Planem było uruchomienie przewozów od 15 grudnia 2013 roku. UTK wciąż jednak nie przyznał spółce Dolnośląskie Linie Autobusowe, które w imieniu czeskiego przewoźnika starają się o licencję, decyzji o otwartym dostępie do torów. Walkę czeskiego przewoźnika o wejście na polskie tory wielokrotnie opisywaliśmy w portalu "Rynek Kolejowy".

Właściciel Leo Expressu Leoš Novotný powiedział niedawno w czeskiej prasie, że ma uzgodnione finansowanie wejścia na nasze tory z jednym z polskich banków. - Dobra wiadomość jest taka, że o decyzje o otwartym dostępie będą musiały występować spółki z grupy PKP, co oznacza, że polski Urząd Transportu Kolejowego będzie musiał zacząć wydawać takie decyzje - powiedział Novotny.

To akurat nie jest prawda, bo polskich przewoźników jeszcze ponad dwa lata będą obowiązywać przepisy przejściowe, z których miały nadzieje skorzystać Dolnośląskie Linie Autobusowe, starające się o dostęp do torów z Leo Expressem. Najbardziej zaskakujące jest to, że według oficjalnej wykładni UTK, dolnośląski przewoźnik w istocie może skorzystać z tych przepisów, jednak Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej ustaliło inną wykładnię przepisów, która efektywnie blokuje wejście Leo Expressu na tory.
UTK procesuje niepotrzebny wniosek
Przed miesiącem w siedzibie Urzędu Transportu Kolejowego w Warszawie odbyło się spotkanie prezesa UTK z licencjonowanymi przewoźnikami kolejowymi na temat sposobu procedowania wniosków o wydanie decyzji w sprawie przyznania otwartego dostępu, o której mowa w ustawie o transporcie kolejowym. Z informacji prezesa UTK wynikało, za dokumenty umożliwiające składanie wniosków na dotychczasowych zasadach (bez wydawania decyzji o otwartym dostępie) to: licencja i certyfikat bezpieczeństwa. Oba są w posiadaniu Dolnośląskich Linii Autobusowych.

Dlaczego przewoźnik musi zatem starać się o otwarty dostęp dla uruchomienia przewozów w konsorcjum z Leo Expressem? Otóż wątpliwości na temat interpretacji przepisów miała PKP PLK. Zarządca infrastruktury wysłał w tej sprawie zapytania do UTK i MTBiGM. Kolejowy urząd nie odpowiedział, a ministerstwo stwierdziło, że dokumenty to za mało, a żeby przedsiębiorstwo można było uznać za przewoźnika, musiało ono wykonywać przewozy w dniu wejścia w życie ustawy.

Ponieważ DLA z braku zleceń ostatnie pociągi uruchomiło kilka miesięcy przed wejściem w życie ustawy, w interpretacji ministerstwa nie było przewoźnikiem i potrzebuje decyzji o otwartym dostępie. Efektem UTK od kilku miesięcy wydaje w sprawie przewoźnika decyzję, która w jego własnej interpretacji nie jest wymagana. - Ale przewoźnik ma prawo o nią wystąpić, dlatego zostanie ona wydana. Natomiast nie stało się to na polecenie urzędu - zaznacza rzecznik UTK Kamil Migała.
Leo Express ogranicza apetyt
Wydawanie decyzji o otwartym dostępie trwa już wiele miesięcy. Według informacji "Rynku Kolejowego", czeski przewoźnik, licząc na przyspieszenie sprawy, ograniczył niedawno wniosek do obsługi pociągów relacji Warszawa - Poznań - Szczecin. W przeciwieństwie do Centralnej Magistrali Kolejowej, którą również chciał jeździć czeski przewoźnik, linia nie ma ograniczeń przepustowości związanych z modernizacją. Nie będzie tu również stanowił konkurencji dla EIC Premium (czyli Pendolino).

Ta zmiana też już jednak nastąpiła jakiś czas temu, a do wydania decyzji przez UTK wciąż daleko. Dlaczego? Otóż urzędnicy ponownie wystąpili o wydanie opinii przez marszałków na temat wpływu prywatnego przewoźnika na dotowane publicznie usługi. Każdy marszałek, przez którego teren przebiega linia procesowana we wniosku o otwartym dostępie musi przeanalizować, czy prywatny biznes nie pogorszy sytuacji przewoźnika wykonującego dotowaną usługę publiczną na jego terenie (chodzi np. o pociągi Kolei Wielkopolskich z Poznania do Konina i Kutna).

Co ciekawe, opinie marszałków i tak nie są dla Urzędu Transportu Kolejowego wiążące. Musi jednak je uzyskać i wziąć pod uwagę wydając decyzję. - Jeśli przekazany materiał okaże się wystarczający, Prezes Urzędu Transportu Kolejowego przeprowadzi analizę wpływu działalności określonej we wniosku na warunki ekonomiczne usług świadczonych na tej samej linii na podstawie umowy o świadczenie usług publicznych i wyda odpowiednią decyzję - mówi rzecznik UTK Kamil Migała.

Nikt nie wie, ile to wszystko jeszcze potrwa, ale rezerwy czasowe jeszcze są. Wniosek o otwartym dostępie Dolnośląskie Linie Autobusowe i Leo Express muszą uzyskać do czerwca. Jeśli to się uda, w grudniu pasażerowie mają zobaczyć nowe, prywatne pociągi na linii Warszawa - Poznań - Szczecin.

źródło: Rynek Kolejowy

1 komentarz