"W pewnym momencie, tuż przy końcu ulicy Szczawiowej, przejeżdża się pod elektrownią przez betonowy tunel. Jest bardzo wąski. Jego szerokość ograniczają dwa przejścia dla pieszych oraz szeroki pas torów kolejowych, które nieużywane są już od kilkudziesięciu lat."

No to w takim razie, jestem starszy niż wskazuje na to mój wiek :) Doskonale pamiętam, jak kilka(dziesiąt) lat temu jeździły tam zdawki z Gumieniec. Czy ten pas torów (albo raczej toru) jest taki szeroki, to bym nie powiedział.

"(...)Tyle razy jechałem tu z duszą na ramieniu, a przecież te cholerne tory można wreszcie zlikwidować. To żaden problem."

Oczywiście, że żaden problem. Tu mamy przykład typowo polskiego egoizmu "zlikwidować bo to nie moje, ja z tego nie korzystam i mi to przeszkadza". Jest to myślenie krótkowzroczne. Faktem jest, że Szczawiowa jest niezbyt ciekawym stanie, ale są ulice w o wieeeele tragiczniejszym stanie. Wiem, bo sam tamtędy jechałem parę razy, ale jakoś nie miałem duszy na ramieniu jadąc tym tunelem, tak jak ten Pan z artykułu, spokojnie wyminąłem się z samochodem dostawczym... no chyba, że ten Pan ma klaustrofobie, to w tym przypadku, współczuję temu Panu z całego serca :)

PS Jestem ciekaw, co na ten pomysł powie Rada Osiedla Gumieńce, bo to wszak fragment ich wąskotorówki, po której chcieli jeździć drezynami :>