z kraju artykuł

Kraj: Dobry rok dla kolei

Leszek Baj, Gazeta Wyborcza,

dodane przez Mareczek; zmodyfikowane

To był całkiem udany rok dla kolei państwowych - cieszy się resort transportu oraz kolejarze. Ale to wcale nie oznacza, że problemy PKP się skończyły.
W 2006 roku Polskie Koleje Państwowe będą miały najlepszy wynik finansowy od lat. Minister transportu Jerzy Polaczek zapowiada, że rok 2006 powinien być ostatnim, w którym działalność bieżąca w ramach Grupy PKP nie jest zbilansowana. Na plusie rok zakończy uruchamiające pociągi dalekobieżne PKP InterCity i towarowe PKP Cargo, stratę zmniejsza obsługujący głównie pociągi regionalne PKP Przewozy Regionalne.

Polskie koleje powoli zmieniają się, co zaczyna być odczuwalne dla przeciętnego pasażera. Spółki pasażerskie PKP Intercity oraz PKP PR stawiają na odnawianie taboru, oferują liczne promocje po to, by zachęcić ludzi do jeżdżenia koleją.

Ludzie chętniej jeżdżą pociągami, ale wizerunek polskich kolei cały czas pozostawia wiele do życzenia. Świadczyć o tym może niedawny artykuł w brytyjskim "Financial Times", w którym podróż pociągiem w Polsce opisywana była jako droga przez mękę. Ale co tu się dziwić, skoro z powodu chronicznego niedofinansowania stan torów jest opłakany. Tylko 5 proc. z nich jest dostosowanych do prędkości powyżej 120 km/godz., a o pociągach wysokich prędkości jak TGV we Francji możemy tylko pomarzyć.

PKP Polskie Linie Kolejowe, firma odpowiadająca za infrastrukturę kolejową, jest w tarapatach. Wszystko przez inną spółkę kolejową - PKP PR, która boryka się z przekraczającym 2 mld zł zadłużeniem, głównie na rzecz PKP PLK, PKP Cargo i PKP Energetyka. Wydawało się, że w 2006 r. wreszcie uda się rozwiązać problem poprzez oddłużenie PKP PR. Ale strategia kolejowa, którą opracował resort transportu, nie została do tej pory zaakceptowana przez rząd i nic nie wskazuje na to, by szybko miało się to zmienić. Resort finansów nie chce się zgodzić na oddłużenie, bo to oznaczałoby 2 mld mniej w budżecie.

Z wagi problemu doskonale zdaje sobie sprawę resort transportu. Zdaniem ministerstwa główną barierą w procesach inwestycyjnych PKP PLK, w tym prowadzonych ze środków Unii Europejskiej, jest brak płynności finansowej. A wszystko przez to, że PKP PR nieterminowo i nie w pełni płaci PKP PLK za dostęp do infrastruktury.

Tymczasem w latach 2007-13 z programu Infrastruktura i Środowisko koleje mają szansę na otrzymanie 4,8 mld euro w postaci dotacji UE. Pozwoliłoby to na znaczne polepszenie stanu infrastruktury kolejowej, m.in. likwidację części z kilku tysięcy odcinków torów, gdzie pociągi muszą zwalniać nawet do 40 km/godz., czy dostosowanie niektórych linii do prędkości nawet 160 km/godz. Jednak spożytkowanie tych funduszy może okazać się trudne, jeśli PKP PLK na bieżąco nie będzie w stanie regulować swoich zobowiązań, m.in. w stosunku do podwykonawców kontraktów kolejowych.

To nie koniec kłopotów polskich kolei. Od początku roku w UE otwierane są kolejowe rynki przewozów towarowych. Do tej pory na polskim rynku przewozów towarowych aktywnie działało kilkanaście firm, ale dominującą pozycję miało PKP Cargo - uwzględniając masę ładunków i odległość, na jaką są wożone, firma ma prawie 80 proc. rynku.

Otwarcie rynku pozwoli na przekraczanie polskiej granicy przez pociągi towarowe z innych krajów, np. Niemiec czy Czech, i zabieranie towarów z polskich fabryk bez udziału polskich kolei. - Otwarcie będzie sprawdzianem w ostrej konkurencji - przyznaje Ryszard Wnukowski, rzecznik PKP Cargo. Jak firma chce obronić swoją pozycję? Zamierza jak najszybciej przekształcić się ze zwykłego przewoźnika w operatora logistycznego. Chce budować m.in. terminale i centra logistyczne, modernizować tabor czy kupować udziały w innych spółkach z branży.

źródło: Gazeta Wyborcza

brak komentarzy