z kraju artykuł

Lubuskie: Więcej pociągów, marszałek zapłaci

Krzysztof Kołodziejczyk, Gazeta Wyborcza,

dodane przez Bauer

Marszałek Krzysztof Szymański podpisał z PKP umowę o lokalnych połączeniach kolejowych. Dobra wiadomość jest taka, że przybędzie połączeń. Lubuski samorząd zapłaci za to kolejom kilka milionów więcej.
Po kilku miesiącach negocjacji w Urzędzie Marszałkowskim zarówno przedstawiciele PKP, jak i marszałek tryskali humorem. Koleje gwarantują kursowanie 154 pociągów regionalnych. - Rozmowy trwały długo, ale jesteśmy zadowoleni - mówili zgodnie marszałek Krzysztof Szymański i Marek Nitkowski, członek zarządu PKP Przewozy Regionalne.

Zmiany w rozkładzie jazdy kolejarze wprowadzą od 9 lipca. Pojawi się sześć dodatkowych połączeń: dwa pomiędzy Rzepinem a Głogowem i cztery pomiędzy Kostrzynem a Krzyżem. W tym samym miesiącu na tory wyjedzie nowy szynobus. Kolejne dwa, producent bydgoska "Pesa", ma dostarczyć w październiku tego roku i marcu 2008. Wszystkie będą dwuczłonowe, mieszczące po 300 osób. Jeden taki szynobus kosztuje 7,4 mln zł.

PKP zapewnia, że zastanawia się również nad wznowieniem połączeń na trasie Międzyrzecz-Rzepin. W przyszłości zapowiada również wprowadzenie nowych pociągów z Zielonej Góry do Warszawy, udogodnienia w połączeniu z Gorzowa do stolicy i wakacyjno-feryjny skład z Kostrzyna przez Zieloną Górę do Jeleniej Góry i dalej Szklarskiej Poręby. Połączenie ruszy najprawdopodobniej w przyszłym roku.

Lubuskie podpisało umowę jako przedostatnie województwo. - Dopiero ostatnie dwa miesiące to duże przyspieszenie i bardzo merytoryczne rozmowy - mówił Marek Nitkowski. Chodziło o pieniądze. Urząd zapisał w swoim budżecie na dopłaty do połączeń regionalnych niewiele ponad 20 mln zł. Tymczasem kolejarze twierdzili, że aby utrzymać wszystkie kursy, potrzeba aż 25 mln zł. Marszałek twierdził z kolei, że kolej nie przedstawia danych dotyczących deficytu. Niesmak urzędników wywołała również niekonsultowana z marszałkiem likwidacja niektórych połączeń. Za najważniejszy zgrzyt uznali pomysł likwidacji połączeń, które cieszą się dużą popularnością i są najtańsze w utrzymaniu. Urząd Marszałkowski oburza się również dlatego, że PKP wystawia na likwidację połączenia, które obsługują szynobusy. Autobusy szynowe są o ponad połowę tańsze w utrzymaniu niż tradycyjna lokomotywa z wagonami. Jak wyliczają specjaliści, tzw. pociągokilometr dla szynobusu kosztuje 12 zł, a dla lokomotywy z dwoma-trzema wagonami nawet 23 zł. - Przecież właśnie po to kupiliśmy szynobusy, żeby oszczędzać! - niecierpliwili się urzędnicy. Wczoraj po wzajemnych oskarżeniach i pretensjach nie było już śladu. - My też uczymy się, na czym polega rola samorządu w organizacji połączeń regionalnych - tłumaczył Nitkowski.

Marszałek Krzysztof Szymański nie wykluczył jednak, że w przyszłości będzie chciał pozbawić PKP pozycji monopolisty i będzie szukał innych przewoźników.

źródło: Gazeta Wyborcza

możliwość komentowania została wyłączona