z kraju artykuł

Kujawsko - Pomorskie: Arriva zdobywa Pomorze

Michał Tusk, Gazeta Wyborcza,

dodane przez kasiek007

Na razie odcinek z Malborka do Kwidzyna, a w przyszłości? Jedyny pasażerski prywatny przewoźnik po opanowaniu Kujaw zdobywa Pomorze. Latem chce puścić pociąg z Bydgoszczy do Helu przez Kościerzynę.
Arriva, właściwie Arriva PCC, to konsorcjum dwóch firm: światowego potentata transportowego Arrivy i polskiej prywatnej spółki kolejowej PCC Rail, zajmującej się przewozami towarowymi. W grudniu 2007 r. konsorcjum stanęło do przetargu na realizowanie regionalnych przewozów pasażerskich na liniach niezelektryfikowanych. I wygrał z dotychczasowym monopolistą, PKP Przewozami Regionalnymi, oferując niższe dopłaty do swojej działalności. Choć przez pierwszy miesiąc funkcjonowanie obsługiwanych przez Arrivę połączeń pozostawiało wiele do życzenia (z powodu awarii i braków taborowych część kursów nie była realizowana), potem wszystko szło już jak z płatka. Co ważne, dzięki niższym kosztom województwo kujawsko-pomorskie ma pieniądze na uruchomienie większej liczby połączeń niż wcześniej.

Gdy na Kujawach kolej się rozwija, na Pomorzu możemy mówić co najwyżej o stagnacji. Choć w planach pojawia się wizja Kolei Metropolitalnej oraz reaktywacji połączeń pasażerskich do Kartuz, Sierakowic czy Bytowa, droga do ich realizacji jest daleka. Tymczasem kolejne linie są reaktywowane niewielkim kosztem nie tylko na Kujawach, ale także w Zachodniopomorskiem, Dolnośląskiem czy Mazowieckiem. Rok temu pomorska kolej otrzymała kolejny cios - zawieszono połączenia pasażerskie między Kwidzynem a Grudziądzem, i tak od wielu lat funkcjonujące w zasadzie symbolicznie, w wymiarze dwóch par pociągów dziennie. Powodem była przede wszystkim organizacja ruchu na całej linii Malbork - Kwidzyn - Grudziądz - Toruń. Od Grudziądza do Torunia trasę obsługiwała Arriva, a od Malborka do Grudziądza PKP Przewozy Regionalne. Oferty nie były ze sobą skomunikowane, a odcinek z Kwidzyna do Grudziądza był w fatalnym stanie. Koszty na pomorskim odcinku trasy dodatkowo generował spory dystans do innych niezelektryfikowanych tras na Pomorzu - tabor musiał dojeżdżać do Malborka z Gdyni lub Chojnic. Rozwiązaniem było przekazanie całej trasy Arrivie. 1 marca pociągi wróciły na odcinek Kwidzyn - Grudziądz, zmieniono także rozkład na całej linii z Malborka do Torunia, wprowadzając m.in. pierwszy raz od wielu lat bezpośrednie pociągi łączące oba miasta. Już mówi się o reaktywacji linii z Kwidzyna do Prabut, gdzie jeden autobus szynowy miałby dowozić pracowników do kwidzyńskich fabryk. Podobna sytuacja jest w innym rejonie pogranicza województw pomorskiego i kujawsko-pomorskiego. Chodzi o Bory Tucholskie, gdzie od lat następuje degradacja linii kolejowych z Kościerzyny do Wierzchucina oraz z Bąka przez Czersk do Laskowic Pomorskich. Aż się prosi o powrót bezpośrednich połączeń z Kościerzyny (a nawet Gdyni) do Bydgoszczy, czy z Kościerzyny do Laskowic. Pierwszy etap przed nami - Arriva rozważa uruchomienie w lecie bezpośredniego połączenia Bydgoszczy i Helu przez Gdynię i Kościerzynę. Z jednej strony taki pociąg pojedzie szybciej niż przez Tczew (paradoksalnie lokalna linia przez Kościerzynę jest w znacznie lepszym stanie niż magistrala przez Tczew). Z drugiej powróci bezpośrednie połączenie dwóch aglomeracji przez ubogie w drogi Bory Tucholskie, gdy jeszcze dziesięć lat temu z kilku takich pociągów dziennie korzystali turyści oraz mieszkańcy Kociewia. Być może to dobry moment na całkowite przemodelowanie obsługi pociągów regionalnych, tak by powiązane ze sobą linie Bydgoszcz - Kościerzyna i Laskowice - Czersk - Bąk obsługiwał jeden wybrany w przetargu przewoźnik? Obniżenie kosztów otworzyłoby drogę do reaktywacji kolejnych linii na Pomorzu - np. ze Szlachty od Skórcza i ze Skórcza do Starogardu Gdańskiego. Gdyby dołączyć do tego Kolej Metropolitalną i jej połączenia z Kaszubami, można by powiedzieć, że mamy sieć kolejową na europejską miarę.

źródło: Gazeta Wyborcza

brak komentarzy