z kraju artykuł

Pomorskie: SKM: tłok przez cały rok

Michał Tusk, Gazeta Wyborcza,

dodane przez Bodek

Wszystko wskazuje na to, że musimy przyzwyczaić się do ścisku w Szybkiej Kolei Miejskiej. SKM nie chce zrezygnować z obsługi linii do Słupska, a co za tym idzie, taboru nieprzystosowanego do ruchu miejskiego.
Choć jeszcze parę lat temu ekspansja Szybkiej Kolei Miejskiej poza Trójmiasto cieszyła wszystkich, dziś to głównie powód do zmartwień. Powodem jest przede wszystkim tabor. Ten używany dziś przez SKM do ruchu miejskiego w praktyce nie nadaje się - choć zanim kolejki zaczęły wyjeżdżać poza Trójmiasto, prowizorycznie go do tego przystosowano, dodając np. specjalny stopień, który zmniejszał odstęp pomiędzy pociągiem a peronem. Dziś tych stopni już nie ma. Dlaczego? Bo uniemożliwiają wejście do pociągu z niskich peronów, a takie dominują na stacjach poza Trójmiastem. To nie wszystko. Od momentu, od którego SKM zaczęła wyjeżdżać poza aglomerację, pojawił się swoisty konflikt interesów dotyczący wyposażenia pociągów. Pasażerowie jadący ze Słupska do Trójmiasta chcą mieć więcej wygodnych miejsc siedzących, przestronne toalety i drzwi pomiędzy przedziałami, dzięki którym w zimie w pociągu utrzymywane jest ciepło. W Trójmieście takie "bajery" to przekleństwo. W porannym tłoku bardziej przydałaby się przestrzeń dla pasażerów stojących, toalety zajmują tylko niepotrzebnie miejsce dla podróżnych, a drzwi w środku utrudniają wymianę pasażerów na przystankach. Dlatego od ponad roku współwłaściciel SKM - Urząd Marszałkowski - stoi na stanowisku, że przewoźnik powinien się skupić na jeżdżeniu po Trójmieście i przystosować do tego swoje pociągi. Jak? Między innymi montując w nich takie siedzenia, jakie ma metro, likwidując toalety i wprowadzając otwartą przestrzeń. To część szerszego projektu przemiany SKM-ki na naziemne metro, którego elementem jest m.in. pomysł montażu bramek biletowych na peronach.

Pierwszym etapem zmian miał być ogłoszony w tym roku przetarg na obsługę przewozów kolejowych w województwie. Trasę Tczew - Słupsk podzielono na dwie części. Pierwsza, z Tczewa do Wejherowa przez Trójmiasto była praktycznie "pisana" pod SKM-kę. Z kolei odcinek Gdynia Główna - Słupsk wystawiono w osobnym przetargu. Wbrew oczekiwaniom urzędników, SKM-ka wystartowała do obu. Konkurencja - Przewozy Regionalne nawet nie złożyły swojej oferty na trasę Gdynia - Słupsk. Tym samym Szybka Kolej Miejska ma już wygraną w kieszeni.

- Przetarg nie został jeszcze oficjalnie rozstrzygnięty, ale jeśli ostatecznie podpiszemy z SKM umowę, to dopilnujemy, by oba zadania, czyli odcinek miejski z Tczewa do Wejherowa oraz odcinek regionalny z Gdyni do Słupska, były obsługiwane dwoma różnymi rodzajami pociągów, odpowiednio przystosowanymi do każdego z nich - zapowiada Mieczysław Struk, wicemarszałek województwa pomorskiego. - To ważne, tym bardziej że SKM szykuje się obecnie do wymiany taboru. 22 istniejące kolejki mają zostać kompleksowo zmodernizowane, do tego przewoźnik kupi 20 całkowicie nowych pociągów. Jeśli będą miały jeździć do Słupska, to nici z wizji trójmiejskiego "metra".

Maciej Lignowski, prezes SKM: - Przetargu przed ostatecznym rozstrzygnięciem nie chcę komentować, a jeśli chodzi o tabor, to te pociągi, które będą jeździć po Trójmieście dostosujemy do ruchu miejskiego, a resztę do regionalnego.

Już teraz wiele wskazuje na to, że może być inaczej. Do kompleksowego remontu na "miejską" modłę wysłano już pierwszy pociąg. W ramach przebudowy zlikwidowane zostaną ścianki działowe, a siedzenia mają być umiejscowione tak jak w wagonach metra. Ale zostanie toaleta, a dzięki niej taki pociąg będzie mógł wyjechać poza Trójmiasto.

źródło: Gazeta Wyborcza

możliwość komentowania została wyłączona