region szczeciński artykuł

Goleniów: Walczą o miejsca w wagonie szynobusu Szczecin - Kołobrzeg

Agnieszka Tarczykowska, Głos Szczeciński,

dodane przez volvob10ma

Szynobus na trasie Szczecin-Kołobrzeg prawie w każdy weekend jest tak przepełniony, że część podróżnych odchodzi z biletem. Ludzie siłą wpychają się do środka, a potem całą drogę gniotą w dusznym i ciasnym wagonie.
W miniony weekend na stacji w Goleniowie i Nowogardzie kilkudziesięciu pasażerów nie zmieściło się do szynobusu. Ktoś zemdlał, interweniowała policja. Takie sytuacje powtarzają się przez całe wakacje.

– W każdy weekend na dworcu rozgrywają się dantejskie sceny – mówi Halina Jaroszewicz z Goleniowa. – Dochodzi nawet do rękoczynów. Jechałam w ostatnią sobotę z Goleniowa do Kołobrzegu pociągiem o godzinie 7.23. Szynobus przyjechał dużo spóźniony i pełny po brzegi. Na peronie czekało kilkadziesiąt osób. Potem to już była prawdziwa walka o wciśnięcie się do wagonu. Koszmar. Udało się tylko kilku osobom. Ja weszłam, ale to, co przeżyłam w środku jest nie do opisania. Często jeżdżę w weekendy do Kołobrzegu. Latem taki scenariusz powtarza się notorycznie.

Nie tylko w dni weekendowe, bo także w środku tygodnia latem szynobus zabierający około 80 osób nie wystarcza na potrzeby pasażerów. Z Goleniowa, Nowogardu czy Płotów to jedyne dogodne połączenie do Kołobrzegu. Wybierając autobus czy bus, trzeba się liczyć z przesiadkami i dłuższym czasem podróży.

– Szukałam innych rozwiązań, ale nie ma, dlatego zmuszona jestem korzystać z kolei – mówi pani Halina. – Tej ostatniej podróży długo nie zapomnę. Nie dość, że całą drogę większość osób stała w ścisku i bezruchu, to w dodatku nie można było otworzyć wszystkich okien, niektóre zamki były niesprawne, a wewnątrz gorąco, jak w piekle. Zepsute były też drzwi po jednej stronie. Strach pomyśleć, gdyby coś się stało wewnątrz. Podczas podróży jedna osoba zemdlała, inna zwymiotowała. W tym tłoku, smrodzie i upale jechałam prawie trzy godziny. Żaden konduktor nie zainteresował się sytuacją, nikt z nich nawet nie wyszedł z pomieszczenia maszynisty.

Szefowie Zachodniopomorskiego Zakładu Przewozów Regionalnych tłumaczą się brakiem taboru szynowego.

– Słyszałem, że takie sytuacje mają miejsce – przyznaje Andrzej Tomaszewski, zastępca dyrektora ZZPR. – Na tej linii kursować mogą jedynie autobusy szynowe niezelektryfikowane. Mamy zaledwie trzy mniejsze polskie i kilka większych niemieckich autobusów szynowych. Wszystkie jeżdżą na styk. Sytuacja ma się zmienić do 2013 roku. Urząd marszałkowski jest na etapie przetargu na zakup kolejnych kilku autobusów. Pierwsze powinny się pojawić już wkrótce. Wówczas problem się rozwiąże. Ja mogę jedynie przeprosić podróżnych za sytuacje, jakie się zdarzają.

źródło: Głos Szczeciński

możliwość komentowania została wyłączona