z kraju artykuł

Warszawa: Dworce nie wytrzymują naporu podróżnych

Krzysztof Śmietana, Gazeta Wyborcza,

dodane przez kasiek007

Coraz większy tłok na Dworcu Centralnym. Przed świętami pociągi mają być dłuższe, by wszyscy podróżni się pomieścili. W kolejkach po bilet już teraz trzeba stać nawet 45 minut.
Z dnia na dzień na warszawskich dworcach panuje coraz większy ruch. Kulminacja przedświątecznych wyjazdów spodziewana jest w środę. Już wczoraj ustawiały się jednak długie kolejki po bilety. Po południu do kas w hali głównej Dworca Centralnego trzeba było czekać co najmniej 35 minut. Nieco krótsze kolejki stały do okienek w podziemiach.

Niektórzy pasażerowie wściekali się, bo cztery z czternastu kas krajowych w hali głównej były zamknięte. - We wtorek lub w środę będą działały wszystkie. Tych, którzy jadą pociągiem z rezerwacją miejsc, zachęcamy do kupowania biletów przez internet, gdzie można płacić kartą - mówi Paweł Ney, rzecznik spółki PKP InterCity, do której należą kasy na Dworcu Centralnym.
Skromniejsze kolejki są na mniejszych stacjach, np. Ochota, Powiśle czy Śródmieście. W tamtejszych kasach można kupić nie tylko bilety na pociągi podmiejskie, ale także na dalekobieżne.

Spółka PKP InterCity przed świętami do wielu składów dołączyła dodatkowe wagony. W święta Bożego Narodzenia wyjadą dodatkowe pociągi w góry, m.in. do Zakopanego, Krynicy i Wisły. Ci, którzy będą wracać do Warszawy już w nowym roku, muszą się liczyć z następnymi sporymi zmianami na kolei. 1 stycznia zostanie zlikwidowana rezerwacja miejsc w drugiej klasie pociągów TLK. Tzw. miejscówka na życzenie ma obowiązywać tylko w wagonach pierwszej klasy. Teraz można zarezerwować miejsce w wielu popularnych pociągach, np. w porannym składzie TLK z Warszawy do Krakowa i Krynicy. Od stycznia w wagonach drugiej klasy będzie obowiązywała zasada "kto pierwszy ten lepszy". Można się spodziewać dantejskich scen, zwłaszcza w piątki czy niedziele. Tym bardziej, że od 1 stycznia w pociągach TLK z Warszawy do Krakowa znacznie spadają ceny za bilety. Mają kosztować zaledwie 35 zł (teraz za bilet w pociągach TLK na tej trasie trzeba zapłacić 54 zł, a w składach typu Express InterCity blisko 100 zł).

Ci, którzy jeżdżą pociągami dalekobieżnymi, muszą pamiętać, że oprócz składów spółki PKP InterCity na dłuższych trasach kursują też pociągi innej kolejowej spółki - Przewozy Regionalne. Puszcza ona na tory składy typu Interregio. Komfort podróży jest niższy, bo połączenia obsługiwane są pociągami elektrycznymi przypominającymi składy podmiejskie bądź piętrowymi wagonami.

Obie spółki nie honorują nawzajem swoich biletów. Podróżni muszą zatem uważać, do jakiego pociągu wsiadają. Pomyłki najczęściej zdarzają się na trasie Warszawa - Łódź, na której obie firmy uruchomiły najwięcej połączeń.

źródło: Gazeta Wyborcza

możliwość komentowania została wyłączona