z kraju artykuł

Kraj: PKP Intercity chce mieć opcje na wychylne pudło

wś, Rynek Kolejowy,

dodane przez zack1989; zmodyfikowane

- Można sobie wyobrazić, że nasza oferta skierowana do pasażerów jest oparta w dużym stopniu na pociągach, które nie mają wychylności pudła, ale również takich, które tę wychylność mają, co daje szybszy czas dojazdu i może mieć również odzwierciedlenie w cenie biletu. Trzeba bowiem pamiętać o tym, że ta wychylność kosztuje, także w sensie utrzymaniowym - stwierdził dziś podczas konferencji prasowej Grzegorz Mędza, prezes PKP Intercity.
- Nasze analizy wskazują na to, że zakup nowego taboru jest bardziej efektywny niż modernizowanie starego. Jaki nowy tabor? Tutaj można sobie wyobrazić dużo różnych rozwiązań, tańszych czy droższych. Pendolino nie jest najtańszym pociągiem na świecie. To fakt. Dzisiaj mamy ofertę, która dotyczy takiego pociągu - pociągu czwartej generacji, który konstrukcyjnie jest dostosowany do wychylności pudła, co może mieć pewne znacznie na niektórych trasach. Nie jakieś radykalne bo mówimy o różnicy przejazdy z Warszawy do Gdyni rzędu kilkunastu minut – powiedział Grzegorz Mędza, odpowiadając na pytanie, czy wobec obecnych problemów taborowych zamiast kupować Pendolino spółka nie powinna raczej zainwestować w składy wagonowe i nowe lokomotywy.

- Ponieważ taka konstrukcja umożliwia potencjalnie podwyższenie klasy tego pociągu w wyniku wychylności pudła, to w ramach negocjacji, które prowadzimy obecnie z Alstomem, chcemy mieć opcje na takie podwyższenie - ujawnił szef PKP Intercity i wyjaśnił, że nie na wszystkich trasach taka wychylność jest potrzebna. Jak zaznaczył, w praktyce jeżeli chodzi o trasy np. Warszawa - Kraków, czy Warszawa - Katowice to różnica w czasie przejazdu będzie niewielka, bo to jest prosta trasa, a wychylność pudła ma znacznie na krętych trasach i dlatego może dawać pewne efekty jeżeli chodzi np. o trasę Warszawa - Gdynia.

- Można sobie wyobrazić, że nasza oferta skierowana do pasażerów jest oparta na pociągach, które nie mają wychylności pudła w dużym stopniu, ale również takich, które tę wychylność mają, co daje szybszy czas dojazdu i może mieć również odzwierciedlenie w cenie biletu. Trzeba bowiem pamiętać o tym, że ta wychylność kosztuje w sensie utrzymaniowym - stwierdził Grzegorz Mędza.

Podsumowując dodał, że negocjacje są w toku, a oferta jest ważna do końca lutego. - Będziemy negocjować w taki sposób, żeby uzyskać, jak najlepsze warunki od dostawcy - zapewnił.

Prezes PKP Intercity podkreślił, że jedną rzeczą jest podpisanie umowy, a inną pozyskanie finansowania. - To nie musi być zbieżne w czasie i nie będzie. Ponieważ tak zostały skonstruowane terms of reference dla tego przetargu. Umowa będzie zawierała warunek zawieszający uzależniający wejście jej w życie od uzyskania finansowania - wyjaśnił. Jednocześnie przyznał, że uzyskanie środków na ten projekt może zabrać PKP Intercity jeszcze kilka miesięcy.

źródło: Rynek Kolejowy

brak komentarzy