region szczeciński artykuł

Stacja w Dąbiu myli pociągi. Ludzie jadą w złą stronę

Andrzej Kraśnicki jr, Gazeta.pl,

dodane przez MQ

Kompromitująca wpadka kolejarzy na stacji Szczecin Dąbie. Przez megafony podana została zła informacja o nadjeżdżającym pociągu. Pasażerowie zamiast do Warszawy pojechali nad morze.
Kolejarze przyznają, że do skandalu doszło.

- Prowadzimy w tej sprawie dochodzenie, będziemy przesłuchiwać naszych pracowników - mówi Leszek Chodak ze szczecińskiego oddziału spółki kolejowej Przewozy Regionalne.

O wtorkowym zamieszaniu na dworcu Szczecin Dąbie poinformował nas Błażej Kronic, który był jednym z pechowych pasażerów chcących dojechać do Warszawy.

- Czekaliśmy na pociąg spółki Przewozy Regionalne do Warszawy - opowiada Kronic. - Został zapowiedziany przez megafony, a na tablicach na peronie wyświetliła się odpowiednia informacja. Kiedy skład wjechał, wszyscy podróżujący do Warszawy do niego wsiedli.

Że coś jest nie tak, pasażerowie zorientowali się, gdy skład wjechał na tory ciągnące się wzdłuż prowadzącej nad morze drogi nr 3.

- Najpierw pomyślałem, że to jakiś objazd, ale w Goleniowie dowiedzieliśmy się od kolejarzy, że skład jedzie do Świnoujścia! - opowiada nasz czytelnik.

Około 30 pasażerów, którzy mieli jechać do Warszawy, czym prędzej opuściło pociąg. Część z nich wróciła innym pociągiem do Szczecina. Inni nie mogli czekać i zdecydowali się wracać taksówką.

- Na dworcu w Dąbiu chcieliśmy porozmawiać z panią, która zapowiadała pociągi. Czekając na peronie słyszeliśmy, jak myli zapowiedzi, prostuje informacje i w ogóle zachowuje się dość dziwnie - opowiada Kronic. - Ale kasjerki powiedziały nam, że "jest bardzo zajęta".

Kolejarze ze stacji w Dąbiu na biletach zapisali, że podróżnym należy się zwrot pieniędzy lub wymiana biletu ze względu na "błędną informację peronową". Za zapowiedzi pociągów na stacji Szczecin Dąbie odpowiada pracownik kolejowej spółki Przewozy Regionalne. Jej szefowie zapowiadają wyjaśnienie sprawy, ale podejrzewają, jak mogło dojść do zamieszania.

- Wszystko przez to, że przez Dąbie nasz pociąg "Bosman" przejeżdża jadąc zarówno do Warszawy, jak i z Warszawy do Świnoujścia - mówi Chodak. Trasa wygląda tak: jadąc ze Świnoujścia pociąg wjeżdża przez Dąbie na stację Szczecin Główny, a potem znów przez Dąbie kieruje się w stronę stolicy. Jadąc z Warszawy nad morze także zajeżdża na Główny i potem wjeżdża na stację w Dąbiu. Tyle że zaraz po opuszczeniu peronów skręca w lewo nad morze. Zwykle problemu nie ma, bo chociaż oba pociągi z i do Warszawy w Dąbiu się mijają, to robią to w około 10-minutowym odstępie. We wtorek "Bosman" z Warszawy opóźnił się właśnie o 10 minut i wjechał na stację chwilę przed "Bosmanem" w przeciwnej relacji.

Przewozy Regionalne wyjaśniają, że ich pracownik zapowiada tylko to, co usłyszy od kierującego ruchem pracownika spółki PKP Polskie Linie Kolejowe. - Ktoś się pomylił i musimy to wyjaśnić - mówi Chodak.

Komentarz

Coś takiego nie mogło się zdarzyć. Kolej nie może robić pasażerów w konia. Tu chodzi o ich czas, o pieniądze. Ilu spraw w Warszawie nie udało się im w porę załatwić? Ile spotkań trzeba było odwołać? Może dowiemy się, jeśli któryś z poszkodowanych zdecyduje się wystąpić o odszkodowanie.

Najbardziej martwi, że to już kolejna wpadka szczecińskich kolejarzy. W maju inna kolejowa spółka, PKP Intercity, przez kilka godzin nie umiała sobie poradzić z banalną awarią trakcji na stacji Szczecin Port Centralny. Skutek - gigantyczne opóźnienia. W lutym pracownicy tej samej spółki zapomnieli dołączyć do składu dwóch wagonów z miejscami dla dzieci jadących aż do Zakopanego.

Jerzy Połowniak

źródło: Gazeta.pl

5 komentarzy