"(...)tymczasem prace przy remoncie torowiska i użytkowanie torów przez kolej powodują zagrożenie zawalenia się mojego budynku. Nadto zagrażają życiu i zdrowiu osób, które przyjechały na wypoczynek - napisał w piśmie skierowanym do Prokuratury Okręgowej w Koszalinie."

Prawda jak zwykle leży pośrodku. W tym przypadku widać tu krótkowzroczność działań (lub ich braku) PKP PLK. Natomiast ten przedsiębiorca też widział co bierze. Szkoda tylko, że nie wziął pod uwagę tego, że jeśli tor jeszcze leży, to trzeba się mimo wszystko liczyć z tym, że jednak coś tam kiedyś pojedzie (jeśli nie PKP to prywatny przewoźnik).